Archiwa tagu: polityka

Bardzo Źle Pojmowany Humanitaryzm

Mariusz Trynkiewicz bestialsko zamordował i zgwałcił czerech chłopców (w tym trzech jednocześnie). Piotr T. – zabił dwóch (obu zamierzał zgwałcić, ale za każdym razem ochota na to przeszła mu, kiedy zabrał się do dzieła). Radosław W. zamordował (na tle rabunkowym) swoją matkę, ojczyma, oraz jego syna. Samuel N. zarąbał siekierą – w biały dzień – dziesięcioletnią dziewczynkę, bo, jak sam tłumaczył, chciał odegrać się w ten sposób na społeczeństwie. Nastoletni Zuzanna i Kamil z Rakowic zamordowali we śnie rodziców chłopaka, gdyż ci byli przeciwni ich związkowi. Wszyscy oni otrzymali wyroki albo 25 lat pozbawienia wolności, albo dożywocia. Wydawać by się mogło, że kary takie są sprawiedliwe: zwyrodnialcy ci zgniją we więzieniu, nierzadko pomiatani przez współosadzonych. Czy nie dałoby się jednak rozprawić z nimi w inny sposób – z lepszym pożytkiem dla społeczeństwa?

Rozpatrzmy problem pod kątem czysto matematycznym (finansowym). Utrzymanie więźnia w Polsce kosztuje około 2 tysiące złotych miesięcznie. Rocznie daje to 24 tysiące złotych, w ciągu 25 lat – 600 tysięcy. Wszystkie te wydatki pokrywane są z kieszeni praworządnych, ciężko pracujących ludzi, z których wielu liczy każdy grosz od wypłaty do wypłaty. Czy nie lepiej niż utrzymywać przy życiu ścierwo najgorszego autoramentu, byłoby skasować je przy pomocy 4 metrów sznura (koszt – około 30 zł) i gałęzi, a forsę przeznaczyć na przykład na zakup aparatury medycznej dla chorych dzieci lub na schroniska dla zwierząt?

Kolejną rzeczą nie mieszczącą mi się w głowie, jest wyciąganie jakiejkolwiek odpowiedzialności karnej wobec człowieka, który napadnięty we własnym domu bronił się przed napastnikiem. Jeśli ktoś nastaje na mój majątek, zdrowie i życie moje i moich najbliższych, powinien liczyć się z tym, że prawo automatycznie przestaje chronić go w jakikolwiek sposób. Niestety, bandyci doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak surowe wyroki zapadają na napadanych przez nich ludziach za tzw. przekroczenie granic obrony koniecznej, i wiedzą, że ci często prędzej pozwolą zgwałcić się i obrabować, niż zaryzykują obronę i spędzenie reszty życia za kratkami. Polskie prawo jest chore, gdyż zbytnio skupia się na interesach agresorów. W chwili, kiedy ci występują przeciwko prawu, powinni być spod niego wyłączeni.

Nie mniej humanitarnie traktuje się wszelakiej maści ścierwo w innych krajach Europejskich (karę śmierci wykonuje się jeszcze tylko na Białorusi!). Anders Brevik, który kierowany ideologicznymi pobudkami w 2011 roku zamordował w Norwegii 77 osób, został skazany na 21 lat pozbawienia wolności z możliwością bezterminowego przedłużania odsiadki, w przypadku podejrzenia, że nadal stanowi zagrożenie dla społeczeństwa. Chociaż w praktyce oznacza to, że nigdy nie opuści murów więzienia, wyrok odsiaduje w trzypokojowej celi, w której do dyspozycji ma chociażby konsolę do gier, lodówkę, oraz telewizor. Josef Fritzl, który przez 24 lata więził w piwnicy swego domu własną córkę i troje z szóstki spłodzonych z nią dzieci (pozostałą trójkę adoptował wraz z żoną), otrzymał zaledwie dożywocie.

W USA skazani na karę śmierci nierzadko czekają na wykonanie jej całymi latami (średnia oczekiwania to aż 10 lat!). W stanie Arkansas wykonuje się egzekucje wyłącznie poprzez podanie uśmiercającego zastrzyku; ponieważ 30 kwietnia tego roku upływała ważność Midazolamu, środka znieczulającego wstępnie aplikowanego skazanym, a produkująca go firma farmaceutyczna nie zgodziła się wytworzyć nowej partii, przyspieszono uśmiercanie skazanych. Czyż nie jest to jeden wielki ponury żart? Wprawdzie prawo USA zabrania stosowania kar wymyślnych i bolesnych, ale do takich nie należy chyba egzekucja przez powieszenie, podczas której śmierć następuje w sekundę na skutek pęknięcia kręgosłupa skazańca w odcinku szyjnym – przy czym ta metoda uśmiercania jest chyba w oczywisty sposób mniej wymyślna od rozstrzelania, uśmiercającego zastrzyku, a już na pewno krzesła elektrycznego czy komory gazowej?

Reklamy

Poprawność Polityczna Dżumą XXI Wieku

Poprawna politycznie Europa po raz kolejny – i na pewno nie po raz ostatni – spłynęła krwią. Sprawcą masakry znów jest – a jakżeby inaczej – muzułmanin. Ponownie też podniosły się głosy ludzi twierdzących, jakoby ów mord na tle religijnym nie miał nic wspólnego z samym Islamem. Jakoby wypaczał jego nauki. O, nieprzytomni ludzie: słowami tymi podpisujecie wyrok śmierci na swoich rodaków.

Za każdym razem, kiedy ktoś stwierdza, że Islam jest religią pokoju – wypisuje to czerwono na białym, krwią niewinnych ludzi pomordowanych przez wyznawców tej wiary. Islam jest religią pedofilskich ślubów z dziećmi, religią sprowadzania kobiet do poziomu zwierzęcia domowego, religią mordowania wszystkich, którzy wyznają wiarę w innego Boga (bądź nie wyznają go wcale). Koegzystencja z ludźmi o człowieczeństwie wypaczonym przez ”świętą” księgę autorstwa psychopaty i zboczeńca Mahometa nie może skończyć się dla nas inaczej, niż tylko katastrofą. Koran jest zły od podstaw, daje przyzwolenie do nieludzkiego traktowania innowierców, do uprzedmiotawiania kobiet – a wszyscy ci, którzy wypowiadają się o muzułmanach i ich religii językiem poprawności politycznej są zakrwawionym trybikiem w rzeźniczej machinie, mającej za zadanie zmielić całe narody na papkę, na nawóz. Zwyrodniałe płody, które na nim wyrastają, mamy okazję podziwiać i kosztować już dziś.

Tolerancja dla patologii sama jest patologią. Każdy zwolennik islamizacji oraz przyjmowania uchodźców do swojego kraju ma na rękach krew ludzi przez nich zamordowanych. Niestety, nie wszyscy Polacy uczą się na błędach obywateli innych państw Europejskich; wielu z nas wciąż wierzy w możliwość zgodnego życia z wyznawcami Islamu, w ideę współtworzenia z nimi społeczeństwa, w multi-kulti. Za kilkadziesiąt lat krew ich dzieci i wnuków popłynie ulicami, a oni będą patrzeć, jak wsiąka w piach, i przeklinać dzień, w którym się urodzili.

Ale na razie wiedzą swoje. To przede wszystkim ”zasługa” Merkel (o której, gdybym był katolikiem, nie myślałbym inaczej, niż tylko jako o Antychrystce), i medialnej propagandy, która stanowi, że bezbrzeżna tolerancja i totalna ofiarność jest jedyną prawdziwą, i jak nic innego określa nasze człowieczeństwo w obliczu problemów XXI wieku. Że jeśli nie pozwolimy zjeść się głodnym i wypić naszej krwi spragnionym – nie zasługujemy na miano ludzi. Nie ważne, jakimi słowami namawia się nas do przyjęcia uchodźców i życia z muzułmanami w jednym społeczeństwie – w praktyce ugoszczenie ich sprowadza się właśnie do tego.

Prawdą jest, że nie wolno pozostawić w potrzebie cierpiących. Że należy wesprzeć ich. Nie można jednak czynić tego swoim kosztem, kosztem zrobienia z siebie wcale nie mniejszej ofiary, kosztem zamiany miejsc. Nawet najszlachetniejsze intencje kontrolować musi zdrowy rozsądek.

Ranny Islam jest jak ranny lew: nie zaatakuje, póki nie wyzdrowieje. Leczenie go we własnym domu jest pomysłem poronionym – dobroć osiąga w nim poziom, w którym przestaje być dobrocią, a staje się głupotą. Muzułmanie, gdy już otrzymają pomoc na terenie gościnnego kraju i staną na nogi, podejmą działania w celu zdominowania jego narodu. Sterroryzują go, wymuszą na nim posłuch, wreszcie – przejmą nad nim kontrolę.

Islam to religia, która potrzebuje ofiar, religia, która poi się ich krwią i karmi ich mięsem. Islam nie ma dokąd iść, jeśli nie może iść po trupach do celu – a jego celem jest droga sama w sobie. Byle dalej, byle brutalniej, byle wejść na stos pomordowanych ludzi jeszcze wyżej i z większej wysokości patrzeć na tych, którzy wciąż jeszcze pozostali przy życiu i ostali się w swoich poglądach. Powiedzieć, że Islam jest religią pokoju, to jak powiedzieć, że woda jest sucha; to oksymoron.

Poprawność polityczna jest Dżumą XXI Wieku. Zdziesiątkuje naszą Europejską cywilizacje tak, jak zrobiła to kilka wieków temu epidemia Czarnej Śmierci, jeśli nie zaszczepimy się przeciw niej odrobiną zdrowego rozsądku.

Na Krawędzi Zagłady

Kilka godzin temu Polskę obiegła wiadomość o 48 letnim Irakijczyku, z wyznania oczywiście muzułmaninie, którego aresztowano z uwagi na ślady materiałów wybuchowych na odzieży. Czy za wcześnie jest, aby stwierdzić, że udaremniono zamach terrorystyczny? Nie sądzę.

Dramatyczne wydarzenia, coraz częściej mające miejsce w krajach Europejskich otwartych na islam – mam tutaj na myśli zamachy wyznawców tej religii popełniane na ich obywatelach – nie pozostawiają złudzeń co do tego, że są one skazane na zagładę. Skazana na zagładę jest ich wieloletnia kultura, ucywilizowanie, spokój jednostki i spokój społeczeństwa, a także życie wielu niewinnych ludzi.

Nie trzeba czytać całości Koranu, żeby wiedzieć, że jest to księga zbrodnicza, nakłaniająca muzułmanów do podboju świata gwałtem i przemocą. Wystarczy znajomość kilku inspirujących do zbrodni cytatów, które biorą sobie do serca wyznawcy tej księgi, oraz obserwacja rzeczywistości. Dzieło motywujące do agresji (w dodatku napisane przez pedofila) nie zasługuje na szacunek, tak samo jak ludzie, dla których stanowi świętość. Dla takich ludzi nie ma miejsca w świecie cywilizowanym, w świecie Europejskich wartości, w świecie humanizmu.  

Elity polityczne prowadzące pro imigrancką politykę, z kanclerz Merkel na czele, mają na swych rękach krew ofiar muzułmańskich zamachowców. Są to ludzie piastujący swoje wysokie urzędy od tak dawna, żyjący w tak ogromnym oderwaniu od rzeczywistości, od realiów życia przeciętnego obywatela, że ledwo dziwić może stopień absurdalności ich decyzji. Są niczym chirurdzy przeszczepiający zdrowemu organizmowi złośliwe, nowotworowe narośle w przekonaniu, że rak ma prawo do życia jego kosztem.

Jestem zwolennikiem niewielkiego w natężeniu mieszania się kultur, jeśli kultury te reprezentują zdrowy poziom ucywilizowania pozwalający im żyć w zgodzie ze sobą. Islam nie jest taką kulturą. Islam ocieka krwią, pławi się we krwi, niewinnej krwi, która jest jego żywiołem. Mogliby coś o tym powiedzieć ludzie rąbani w jego imieniu maczetami, wysadzani w powietrze, rozstrzeliwani, rozjeżdżani ciężarówkami. Mogliby, ale większość z nich nie żyje. Ja, jako żywy, mam obowiązek mówienia o tej tragedii.

Dla Polski istnieje jeszcze szansa ocalenia – niewielka, ale jednak. Z pewnością sąsiadując z krajami zainfekowanymi islamem nie zdołamy uchronić się przed nim całkowicie, jednak możemy odwlec moment kapitulacji przed tą okrutną religią o jeszcze wiele lat. Ta szansą jest rozpad Unii Europejskiej, który staje się z roku na rok coraz bardziej realny, i za który trzymam kciuki. Powstanie Europejskiego Superpaństwa, którego zasady funkcjonowania przedstawił państwom Grupy Wyszehradzkiej w 9 stronicowym dokumencie szef niemieckiego MSZ Frank-Walter Steinmeier jest jednakże scenariuszem bardziej prawdopodobnym, a przy tym najczarniejszym. Kraje wchodzące obecnie w skład Unii Europejskiej stracą swoją niezależność monetarną, wojskową, oraz polityczną. W dokumencie są również fragmenty odnoszące się bezpośrednio do kryzysu imigracyjnego. Czytamy na przykład: ”Nie powinno być jednostronnych narodowych odpowiedzi na wyzwania kryzysu migracyjnego (…) Niemcy i Francja są przekonane, że nadszedł najwyższy czas, aby wprowadzić prawdziwie zintegrowaną politykę azylową, uchodźczą i migracyjną”. A dalej: ”Sytuacja, w której ciężar migracji jest nierównomiernie ponoszony przez ograniczoną liczbę państw jest nie do utrzymania. W pierwszej kolejności system dubliński musi zostać ulepszony za pomocą stałych mechanizmów przewidujących powiązanie i podział ciężaru migrantów pomiędzy państwami członkowskimi”. Jak widzicie, powstanie Superpaństwa Europejskiego byłoby równoznaczne z wyrokiem śmierci kulturowej dla krajów do niego przynależnych. Kulturowej, a potem społecznej i ludzkiej.

Nie Ich Broszka

PiS szykuje zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej, uniemożliwiającej legalne usunięcie ciąży będącej wynikiem gwałtu, nieprawidłowo rozwijającej się, bądź też zagrażającej życiu matki. Jest to podyktowane katolicką etyką seksualną, która redukuje kobiety do mechanizmu służącemu rodzeniu dzieci. Niezgodna z jego naukami jest antykoncepcja, bo zapobiega zajściu w ciążę; niezgodne jest sztuczne zapłodnienie, ponieważ nie jest to naturalna metoda zajścia, za to zapłodnienie w wyniku gwałtu ostatecznie jest w porządku, ponieważ odbywa się w wyniku bezpośredniej interakcji penisa z pochwą. A dziecko? Może być chore. Może zrujnować zdrowie swojej matki rozwijając się. Może być z gwałtu. Ale ważne, żeby nie pochodziło ze sztucznego zapłodnienia! – Oto i kwintesencja katolickiej moralności dotyczącej kwestii prokreacji.

Postulat taki jest udziałem ludzi zupełnie wyzutych z pokory wobec życia – ludzi mających szczęście wychowywać dzieci zrodzone z miłości, w małżeństwie, nigdy nie muszących stanąć przed tragedią bezpłodności bądź gwałtu. Poglądy swoje ludzie ci mogliby zrewidować wyłącznie stając się ofiarami tych nieszczęść, czego oczywiście nikomu nie życzę. Jakże zatrważające jest poczucie bezradności wobec tak zwichrowanych, niemożliwych do podważenia, nieskończenie szkodliwych poglądów! Jakże przerażają mnie matki i ojcowie odmawiający prawa do posiadania potomstwa parom, które nie mogą pozwolić sobie na posiadanie dzieci konwencjonalną metodą zapłodnienia! Przeraża mnie brak solidarności matek z matkami, ojców z ojcami, kobiet z kobietami, mężczyzn z mężczyznami. Łatwo dać się temu przerażeniu sparaliżować. Ale trzeba działać, póki jest czas, budzić w ludziach świadomość obłędu, jakiemu społeczeństwo zaczyna ulegać na punkcie embriona, który jest tylko embrionem, a nie człowiekiem, i pozostaje nim dopóty dopóki jego rodzic nie stwierdzi, że chce powołać go na świat, że jest gotów stworzyć mu godne warunki do życia.

Z pewnością wiele małżeństw dotkniętych bezpłodnością jest lepszym materiałem na rodziców, niż ludzie, którzy poczęli swoje dzieci metodą ”tradycyjną”. Osoby spragnione posiadania dziecka kochają je na długo przed tym, zanim te uda im się sprowadzić na świat, w przeciwieństwie do chociażby ludzi, którzy poczęli swoje potomstwo na imprezie, w stanie odurzenia alkoholem, z kimś przypadkowym, z kim nie wiąże ich żadne głębsze uczucie i plany na przyszłość – co jest niestety zjawiskiem coraz częstszym.

Jak łatwo być przykładnym katolikiem, wymagając od innych ludzi dźwigania brzemienia, od którego samemu jest się wolnym! Dumnie wypinać pierś w pierwszym rzędzie manifestacji antyaborcyjnej, i głośno wykrzykiwać hasła propagujące bezwzględny szacunek do życia! Założę się, że w takich zebraniach nie ma nawet jednej kobiety bezpłodnej, bądź noszącej w swoim łonie płód, którego ojcem jest niewyżyty napastnik seksualny!

Zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej sprzeciwia się kampania Moja Broszka, zrzeszająca ludzi domagających się liberalizacji dostępu do aborcji. Ruch ten pokazuje jasno, że z szacunku dla życia należy pozwalać mu się rozwijać tam, gdzie ma szanse na prawidłowy rozwój, a nie wymuszać jego bytność w warunkach urągających jego godności i przekreślających jego szanse na szczęśliwą przyszłość już na starcie. Nikt nie zasługuje na bycie owocem napaści seksualnej, na koszmar istnienia w ciele zdegenerowanym potwornie przez chorobę genetyczną. Żadna kobieta nie zasługuje na piekło obcowania z cierpieniem własnego dziecka bądź przymus wychowywania latorośli poczętej na wskutek aktu tak hańbiącego ciało i duszę, jak właśnie gwałt. Tymczasem do tego właśnie nasz rząd – który służy nam, obywatelom, a nie odwrotnie – chce zmusić Polaków. Wciąż jeszcze można wyrazić swój sprzeciw wobec tak drastycznej i bezrozumnej próby ograniczenia naszych swobód.

Poprawność Polityczna? Nie, Dziękuję.

Prorok Mohamed poślubił Ajszę, gdy miała lat 6. Małżeństwo zostało skonsumowane, kiedy miała lat 9. Szariat nie wyznacza granicy wieku przedstawicielki płci pięknej, od której małżeństwo z nią jest dopuszczalne – jest to możliwe, gdy dziewczyna pierwszy raz dostała miesiączki. Do krajów które przyjmują Islamskich imigrantów napływają mężczyźni mający za żony dzieci. Pary te prowadzą w ośrodkach dla uchodźców pożycie małżeńskie na garnuszku gościnnego państwa, właściwie za pieniądze podatników. Gdy będzie ich wystarczająco wielu, zaczną postulować wprowadzenie prawa szariatu, czyli właściwie utworzenie państwa w państwie. I prędzej czy później taka zgoda zapadnie. Zupełnie tak, jakby nie było niczego gorszego od zabraniania komuś gwałcenia dzieci, gdy jest to równoznaczne z obrazą jego uczuć religijnych. Jakby było to nie do pomyślenia w XXI wieku, w krajach wysokorozwiniętych, cywilizowanych – w czasach humanizmu i tolerancji. Kiedy więc przyjdzie wam spotkać mężczyznę uprawiającego seks z osobą nieletnią, zanim zwrócicie mu uwagę, że coś tu jest nie tak, zapytajcie go, czy aby nie jest muzułmaninem. Jeśli tak, mógłby się przecież poczuć urażony.

Inną sprawą jest ogólne położenie kobiet w Islamie. Oto bowiem, przyjmując do siebie uchodźców, zgadzamy się na przedmiotowe traktowanie przez nich kobiet. Koran przedstawia je bowiem jako istoty znacznie niższe od mężczyzn, niezdolne do samodzielnej egzystencji, puste, podlegające im bezwzględnie. Kobiecie zabrania się samorealizacji, samowystarczalności, a nawet swobody ubierania się – obowiązuje je, pod groźbą kary, noszenie czadoru zakrywającego całe ich ciało. Jedno z ciekawszych przesłań dotyczących płci pięknej, jakie znaleźć można w Koranie, stanowi zezwolenie mężczyznom na cielesnym używanie sobie na żonach do woli: ”Wasze żony są to wasze pola, uprawiajcie je, ilekroć wam podobać się będzie”. Ależ tak. Kładź się, żono. Zaorzę cię, obsieję, gnojem użyźnię, a i plonem naszej uświęconej przez Boga miłości nie pogardzę… Tymczasem to kobiety obyczajowo uważa się za z natury rozwiązłe i wymagające poskromienia poprzez okrutne, często prowadzące do śmierci obrzezanie! Mało tego: w niektórych jurysdykcjach zgwałcona kobieta zostaje oskarżona o cudzołóstwo i kamieniowana, o ile czterech świadków nie potwierdzi winy agresora.

Jak można zezwolić na wpuszczanie do kraju mężczyzn uważających swe żony za własność przedmiotową? Gdzie zwyczajnie ludzka solidarność z własną płcią, i z człowiekiem wykorzystywanym przez drugiego człowieka w ogóle? Czy wiecie drogie panie, że gdybyście narodziły się w Arabii Saudyjskiej nie pozwolono by wam nawet na prowadzenie samochodu, chodzenia do restauracji, czy wyjścia do sklepu po zakupy? Czy naprawdę jesteśmy na tyle zacofani, żeby usprawiedliwiać taką patologię takimi pojęciami jak ”kultura” czy ”religia”? Czym jest dla nas Polska, skoro jesteśmy w stanie dać społeczne przyzwolenie na traktowanie w niej jednych ludzi przez drugich jako gorszych? Robimy chlew z naszej ojczyzny, z naszego domu, z żałośnie patetycznymi hasłami na ustach. Wpuszczenie do naszego państwa muzułmanów prędzej czy później zaowocuje wprowadzeniem tutaj barbarzyńskiego szariatu. Jeszcze później zakwitnie tu na dobre chwast ekstremizmu religijnego. Europa stanie się muzułmańska. Prawowici mieszkańcy domu będą musieli podporządkować się zasadom narzuconym im przez gości, których dobrotliwie przyjęli, którym dali schronienie. W przeciwnym wypadku ci wyrzucą ich na bruk. Ich – czyli nas, i nasze dzieci. O muzułmanach z czystym sumieniem, na wszelki wypadek można myśleć wszystko, co najgorsze. Oni nie mają zamiaru się asymilować. Przychodzą tu, żeby zaprowadzić swoje rządy – kosztem nas i naszej kultury.

Czas Powiedzieć STOP! Islamizacji

Katolicy, których przodkowie dostąpili prześladowań na tle religijnym, zdają się być obciążeni kulturowo współczuciem wobec również ich doznających muzułmanów; współczuciem na tyle silnym, żeby w imię poszanowania wolności religijnej pozwalać im na wysadzanie się w powietrze. Jak inaczej można wytłumaczyć fakt, że część Polaków ignoruje zupełnie druzgocące doniesienia o przemocy ze strony wyznawców Koranu, dochodzące z rejonów świata, gdzie Ci zostali przyjęci jako uchodźcy? Może ukrytymi skłonnościami samobójczymi? Czy akty terrorystyczne, gwałty i zezwierzęcenie ze strony wyznawców Islamu rzeczywiście wzbogacają kulturowo? Pewnego dnia wszyscy Ci śmieszni, prowadzący nas na rzeź idealiści z Brukseli, śniący o koegzystencji dwóch tak odmiennych kultur, obudzą się z ręką w nocniku wypełnionym po brzegi gównem ich protegowanych, a ludziom, którzy uwierzyli w ich sen, nie pozostanie nic innego, jak oblizać ich paluchy.

Ponieważ Koran jest księgą skłaniającą do przemocy wobec ludzi wyznających odmienne, bezpieczne poglądy religijne, wyznawanie go stanowi świadome zaprzeczenie swego człowieczeństwa, a nie podkreślenie go. Dla ludzi o tak wysokim, szkodliwym potencjale nie ma miejsca w świecie cywilizowanym. Wszyscy, którzy świadomie odrzucają wartości moralne wspólne dla obywateli krajów Europejskich, powinni ponosić najskrajniejsze nawet konsekwencje swojej decyzji, dopóki nie zmądrzeją na tyle, żeby wyrzec się swoich patologicznych poglądów.

Tolerancja ma swoje granice – granice dobra i bezpieczeństwa ogółu. Nie pozwólmy nikomu oczekiwać od nas tolerancji dla przedmiotowego traktowania kobiet czy nawoływania do Świętej Wojny, co stanowi nieodłączny element kultury muzułmańskiej. Tolerancja ludzi o tak niebezpiecznych poglądach stoi w sprzeczności z wyznawaniem takich wartości jak pokój czy równość płci; tolerancja patologii jest patologią. Nie jest zaś nią niezgoda na panoszenie się w zdrowym organizmie narodu tkanki rakowej. Znajdujemy się obecnie w fazie, w której możemy zapobiec temu zrakowaceniu, i uniknąć bolesnych i drastycznych zabiegów leczniczych mających na celu przywrócenie równowagi, która w przeciwnym razie ulegnie zachwianiu.

Nie zaprasza się do swojego domu kogoś, komu nie można powiedzieć, by czuł się w nim jak u siebie. Absolutnym absurdem jest zaś goszczenie kogoś, kto po wejściu do środka narzuca swoje zasady i chce go urządzać wedle własnych upodobań. Gość nie może zapominać, że jest tylko gościem, a gospodarz, że jest aż gospodarzem. Osobiście stojąc przed wyborem wpuszczenia do siebie, pukającego w moje drzwi byle barachła, a pozwolenia mu umrzeć, z czystym sumieniem wybiorę to drugie. Dla wszystkich muzułmanów chcących znaleźć schronienie w Polsce przed piekłem wojny, mam tylko jedno przesłanie: Dostosuj się do moich zasad i żyj, albo zdychaj w zgodzie ze swoimi.

Niniejszy wpis uważam nie za atak na muzułmanów, ale za akt obrony koniecznej przed nimi – akt, w którym granice owej obrony nie zostały przekroczone. Czy o taką Polskę walczyli nasi przodkowie, przelewając własną krew i oddając życie? O Polskę, w której Imam kiwa się w swojej świątyni, nawołując do Dżihadu lub postulując prawo szariatu? Musimy wyrazić absolutny, totalny sprzeciw wobec islamizacji Polski i Europy, jeśli nie chcemy, by ziściły się najczarniejsze scenariusze zakładające zniewolenie nas przez muzułmanów. I musimy uczynić to teraz, natychmiast, nie bacząc na mędrkujących kamikaze.