Archiwa tagu: kara śmierci

Bardzo Źle Pojmowany Humanitaryzm

Mariusz Trynkiewicz bestialsko zamordował i zgwałcił czerech chłopców (w tym trzech jednocześnie). Piotr T. – zabił dwóch (obu zamierzał zgwałcić, ale za każdym razem ochota na to przeszła mu, kiedy zabrał się do dzieła). Radosław W. zamordował (na tle rabunkowym) swoją matkę, ojczyma, oraz jego syna. Samuel N. zarąbał siekierą – w biały dzień – dziesięcioletnią dziewczynkę, bo, jak sam tłumaczył, chciał odegrać się w ten sposób na społeczeństwie. Nastoletni Zuzanna i Kamil z Rakowic zamordowali we śnie rodziców chłopaka, gdyż ci byli przeciwni ich związkowi. Wszyscy oni otrzymali wyroki albo 25 lat pozbawienia wolności, albo dożywocia. Wydawać by się mogło, że kary takie są sprawiedliwe: zwyrodnialcy ci zgniją we więzieniu, nierzadko pomiatani przez współosadzonych. Czy nie dałoby się jednak rozprawić z nimi w inny sposób – z lepszym pożytkiem dla społeczeństwa?

Rozpatrzmy problem pod kątem czysto matematycznym (finansowym). Utrzymanie więźnia w Polsce kosztuje około 2 tysiące złotych miesięcznie. Rocznie daje to 24 tysiące złotych, w ciągu 25 lat – 600 tysięcy. Wszystkie te wydatki pokrywane są z kieszeni praworządnych, ciężko pracujących ludzi, z których wielu liczy każdy grosz od wypłaty do wypłaty. Czy nie lepiej niż utrzymywać przy życiu ścierwo najgorszego autoramentu, byłoby skasować je przy pomocy 4 metrów sznura (koszt – około 30 zł) i gałęzi, a forsę przeznaczyć na przykład na zakup aparatury medycznej dla chorych dzieci lub na schroniska dla zwierząt?

Kolejną rzeczą nie mieszczącą mi się w głowie, jest wyciąganie jakiejkolwiek odpowiedzialności karnej wobec człowieka, który napadnięty we własnym domu bronił się przed napastnikiem. Jeśli ktoś nastaje na mój majątek, zdrowie i życie moje i moich najbliższych, powinien liczyć się z tym, że prawo automatycznie przestaje chronić go w jakikolwiek sposób. Niestety, bandyci doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak surowe wyroki zapadają na napadanych przez nich ludziach za tzw. przekroczenie granic obrony koniecznej, i wiedzą, że ci często prędzej pozwolą zgwałcić się i obrabować, niż zaryzykują obronę i spędzenie reszty życia za kratkami. Polskie prawo jest chore, gdyż zbytnio skupia się na interesach agresorów. W chwili, kiedy ci występują przeciwko prawu, powinni być spod niego wyłączeni.

Nie mniej humanitarnie traktuje się wszelakiej maści ścierwo w innych krajach Europejskich (karę śmierci wykonuje się jeszcze tylko na Białorusi!). Anders Brevik, który kierowany ideologicznymi pobudkami w 2011 roku zamordował w Norwegii 77 osób, został skazany na 21 lat pozbawienia wolności z możliwością bezterminowego przedłużania odsiadki, w przypadku podejrzenia, że nadal stanowi zagrożenie dla społeczeństwa. Chociaż w praktyce oznacza to, że nigdy nie opuści murów więzienia, wyrok odsiaduje w trzypokojowej celi, w której do dyspozycji ma chociażby konsolę do gier, lodówkę, oraz telewizor. Josef Fritzl, który przez 24 lata więził w piwnicy swego domu własną córkę i troje z szóstki spłodzonych z nią dzieci (pozostałą trójkę adoptował wraz z żoną), otrzymał zaledwie dożywocie.

W USA skazani na karę śmierci nierzadko czekają na wykonanie jej całymi latami (średnia oczekiwania to aż 10 lat!). W stanie Arkansas wykonuje się egzekucje wyłącznie poprzez podanie uśmiercającego zastrzyku; ponieważ 30 kwietnia tego roku upływała ważność Midazolamu, środka znieczulającego wstępnie aplikowanego skazanym, a produkująca go firma farmaceutyczna nie zgodziła się wytworzyć nowej partii, przyspieszono uśmiercanie skazanych. Czyż nie jest to jeden wielki ponury żart? Wprawdzie prawo USA zabrania stosowania kar wymyślnych i bolesnych, ale do takich nie należy chyba egzekucja przez powieszenie, podczas której śmierć następuje w sekundę na skutek pęknięcia kręgosłupa skazańca w odcinku szyjnym – przy czym ta metoda uśmiercania jest chyba w oczywisty sposób mniej wymyślna od rozstrzelania, uśmiercającego zastrzyku, a już na pewno krzesła elektrycznego czy komory gazowej?

Reklamy