Archiwa tagu: film

”Osobliwy Dom Pani Peregrine” [2016]

Jake, bystry i zarazem wycofany z otoczenia chłopak, jest świadkiem tajemniczej śmierci swojego ukochanego dziadka. Kilka następnych tygodni uczęszcza na wizyty u psychologa, mającego pomóc mu uporać się z traumą po tym zdarzeniu oraz oddzielić rzeczywistość od fikcji, z czym zaczął mieć problem. Na łożu śmierci staruszek natchnął młodzieńca do odwiedzenia miejsca, o którym opowiadał mu w dzieciństwie – tytułowego domu zamieszkiwanego przez niezwykle osobliwe istoty, w które wiarę zabiło w nim dorosłe życie. Rodzice początkowo są sceptycznie nastawieni do pomysłu nastolatka, ale psycholog skłania ich do jego realizacji, upatrując w tym szansę uporania się z jego problemami. Tak rozpoczyna się przygoda jego życia.''Osobliwy Dom Pani Peregrine'' [2016] (1)Historia wciąga z miejsca. Jest tajemnicza, rozpala pokłady dziecięcej wyobraźni tkwiące również w umysłach większości dorosłych, a identyfikacja z jej głównym bohaterem przychodzi łatwo. Postaci – zarówno te zwyczajnie ludzkie, jak i te obdarzone niezwykłymi zdolnościami – są bardzo charakterystyczne, a te kluczowe dla fabuły posiadają całkiem przyzwoitą głębię psychologiczną. Gra aktorska jest przy tym bardzo dobra – uwagę zwraca przede wszystkim Eva Green w roli Pani Peregrine oraz Ella Purnell wcielająca się w postać Emmy Bloom – dziewczęcia lżejszego od powietrza.  Wszystko to sprawia, że emocje – od radości, przez wzruszenie, aż po smutek i odrobinę gniewu – towarzyszą widzowi właściwie przez cały czas trwania seansu.

Akcja rozwija się szybko, ale jednocześnie ma się komfortowe poczucie, że jest to jej właściwe, naturalne tempo. Tak mocno wpisane w historię nagłe zwroty akcji oraz fabularne zakręcenie zdecydowanie wychodzą jej na dobre, ale w ostatnich trzydziestu minutach seansu osiągają nieznośne natężenie, zamiast zamierzonego zdumienia powodując u widza zmęczenie i skonfundowanie. Nie można też nie dodać, że kilka wątków potraktowano po macoszemu, nie rozwijając ich należycie. Jeden z nich jest bardzo ważny dla fabuły i wiąże się z samym zakończeniem historii. Niedociągnięcia te wypadają dość osobliwie na tle reszty tego bardzo dopracowanego filmu, a przy tym są na tyle znaczące, że rzutują na jego ocenę końcową.''Osobliwy Dom Pani Peregrine'' [2016] (2)Film jest przy tym nader miłą ucztą dla oka. Zachwycają malownicze, sielskie i surowe zarazem scenerie, domowe wnętrza w których światło i mrok snują leniwie swój romans. Efekty specjalne są bardzo liczne, a przy tym wprost olśniewające pod względem jakości wykonania i perfekcyjnie wkomponowują się we wszystkie te widoki. Muzyka zaś uzupełnia zgrabnie nastrój emanujący z poszczególnych scen. Pomimo wszystkich komputerowych fajerwerków, dzięki kilku refleksjom, jakie fabuła przemyca do umysłu widza, film nie stanowi jednak kolejnej, Hollyłódzkiej wydmuszki.

Fani Burtonowskiej stylistyki – w szczególności widzowie dorośli – mogą być jednak trochę zawiedzeni. Zetkniemy się wprawdzie z baśniowymi dziwami, z groteskowymi potworami, będziemy świadkami pełnej magii walki dobra ze złem, uśmiechniemy się nie raz i nie dwa pocieszeni czarnym dowcipem, ale makabry ze sczerniałym skrzepem krwi pod pazurem jest tutaj zdecydowanie zbyt mało. ”Osobliwemu Domowi Pani Perregrine” na szczęście wciąż daleko jest jednak do przeciętnego filmu przygodowego, fantastycznego, czy wreszcie familijnego. Bardzo daleko!''Osobliwy Dom Pani Peregrine'' [2016] (3)Podsumowując: gdyby zniwelować zagmatwanie fabularne do niezbędnego minimum, zwiększyć ilość horrorowych elementów, oraz sprawniej rozwinąć kilka istotnych wątków, otrzymalibyśmy film rewelacyjny, a tak – tylko bardzo dobry. Uniwersalny – zdolny bez trudu zachwycić zarówno widza młodszego, jak i starszego – ale jednak o nieco zaprzepaszczonym potencjale. Warto go obejrzeć – dla czystej rozrywki, dla emocji. Zabierzcie do kina Wasze dzieci i/lub drugie połowy – będziecie się świetnie bawić!

Ocena: 7/10 (bardzo dobry).

***

Obrazki stanowią darmowe materiały prasowe ze strony FOX.

Reklamy

Seriale Paradokumentalne

Boom na seriale paradokumentalne w polskich telewizjach komercyjnych rozpoczął się nagle, i trwa kilka lat, na przekór początkowym przewidywaniom przeciętnych zjadaczy chleba, zakładających, że programy te umrą śmiercią naturalną równie szybko, jak się pojawiły. Ponieważ statystyczny Polak spędza wiele wolnego czasu przed telewizorem, zaś paradokumenty stały się równie powszechne, jak reklamy, chciałbym zastanowić się głębiej nad ich fenomenem.

Ponieważ każdy serial paradokumentalny liczy sobie już po kilkaset odcinków, ich fabuły bardzo często powtarzają się, zmieniają się tylko aktorzy. Żeby jednak nie dać widzom wrażenia, że serwuje się mu węża połykającego własny ogon aż do wysrania samego siebie i zrobienia tego ponownie, postanowiono i poszczególne historie zagmatwać do granic możliwości, przedstawiać je w wariantach coraz bardziej szalonych. Finalnym produktem są absurdalne filmidła o chłopaku, który po kilku latach dowiaduje się, że poślubił własną siostrę, dziewczynie chcącej wraz z partnerem zaadoptować dziecko własnej matki, nastolatku pomagającym nagrać hip-hopową płytę swojej 61-letniej babci, itd. I tutaj też tkwi drugie dno seriali paradokumentalnych – stanowią bowiem twory, które można oglądać z radością, jako niezamierzone komedie, co jest dużo zdrowsze od brania ich na poważnie. Sam czasami oglądam tego typu programy dla czystego ubawu płynącego z obserwowania, jak ludzie robią z siebie idiotów dla kilku złotych, bądź możliwości pochwalenia się przed znajomymi, że byli w telewizji. Niestety, udział większości aktorów-amatorów w owych niechlubnych przedsięwzięciach sprowadza się właśnie tylko do tego, chociaż czasami natrafia się na jakiś – na oko – nieoszlifowany, aktorski diament.

Co właściwie jest w stanie zaoferować widzowi seans z serialem paradokumentalnym? Wyłącznie zabicie czasu pod postacią chwilowego zapomnienia o troskach własnego życia codziennego. Telewizja jest oczywiście ogólnie jedną wielką mordownią czasu, ale czas można zabijać tak, jak depcze się plugawe robactwo podeszwą buta, albo tak, jak zabija się szlachetne zwierzę, którego cierpienia się nie chce. Zabijanie czasu oglądaniem seriali paradokumentalnych uważam za wręcz ordynarne. A jednak – życie codzienne swoją brutalną prozaicznością odbiera nam siły do rozrywki umysłowej, do spędzania czasu w sposób, który nie powoduje ubytku w ilorazie inteligencji. Ludzie po całym dniu spędzonym w pracy czy szkole potrzebują po prostu formy odpoczynku możliwie najbardziej angażującego emocjonalnie przy najmniejszym nakładzie intelektualnym. Czegoś, co łatwo poczuć, a do zrozumienia czego nie trzeba nadmiernego wysiłku umysłowego. Nie dziwię się więc ludziom, że oglądają taki syf – mają prawo po całodziennej harówce nie mieć siły na lekturę Joyce’a albo Schulza, zaś zachowanie względnej stabilności psychicznej wymaga przynajmniej kilkugodzinnej ucieczki od życia każdego dnia. Wniosek, że paradokumenty będą emitowane aż do Dnia Sądu, nasuwa się sam.

Przyznam, że i mnie nie ominęła pasja oglądania jednego z owych ”tasiemców” – jestem bowiem sympatykiem… ”Szkoły”. Wprawdzie nie nastawiam sobie telefonicznego przypomnienia o godzinie emisji odcinków, i nie oglądam tych przegapionych w internecie, ale czasami lubię zwyczajnie usiąść przed telewizorem i dać się ponieść akcji oraz wspomnieniom mojego własnego obowiązku edukacyjnego, który niegdyś wydawał mi się tak jałowy, a obecnie wręcz sielankowy. Chociaż serial ma kilka istotnych wad (powtarzające się motywy fabularne, nagromadzenie dziwacznych wątków chyba demonizujących w swym natężeniu rzeczywisty obraz Polskich szkół) nie sposób nie zauważyć, że dzieci i młodzież odgrywają swoje role w sposób o wiele bardziej przekonujący od dorosłych, podnosząc im poprzeczkę. Wielu z nich chętnie ujrzałbym w poważniejszych, bardziej wymagających rolach – i jestem pewien, że z czasem będę miał okazję.

Tak. Seriale paradokumentalne pozostaną z nami aż po sam kres egzystencji ludzkiej rasy. Ale to jeszcze nie wszystko. Coraz bardziej kurczy się liczba ludzi, którzy w tych programach jeszcze nie brali udziału. Krąg zawęża się, a w jego centrum pozostaje kto?… Zaryglujcie drzwi i zasłońcie okna. I na nas w końcu przyjdzie kolej.

”Moim Celem Jest Dawać Motywację” – Wywiad z Gabrielą Bukowską

Gabriela Bukowska to młoda, dobrze zapowiadająca się aktorka, znana przede wszystkim z serialu paradokumentalnego ”Szkoła”, gdzie wciela się w rolę kontrowersyjnej Magdy Wolskiej. Z Gabą rozmawialiśmy o jej pasjach, kinie, blaskach i cieniach zdobytej popularności, oraz wielu innych interesujących rzeczach. Zapraszam do przeczytania wywiadu!

Wywiad z Gabrielą Bukowską (7)Cześć Gaba, jak leci?
Hej, bardzo dobrze, aczkolwiek według mnie wakacje powinny trwać krócej, ale może to dlatego, że jestem typem osoby, która wiecznie musi coś robić, także mi maksymalnie dwa tygodnie wolnego wystarczają:)

Jesteś osobą o wielu zainteresowaniach i talentach. Co zdecydowało o postawieniu na aktorstwo? Kiedy nastąpił w Twoim życiu przełom, ten moment, w którym poczułaś, że to jest właśnie to, co chciałabyś robić w życiu?
Jeśli chodzi o aktorstwo, to wiedziałam już od 8 roku życia o tym, że to jest właśnie to, co chce robić w życiu. Wtedy pierwszy raz wyszłam na scenę, grając w szkolnych Jasełkach i po tym pięknym przedstawieniu, wszyscy rodzice oraz grono pedagogiczne zaczęło bić brawo. Wiem, może to egoistycznie zabrzmi, ale przez ułamki sekund wydawało mi się, jakby te owacje były tylko dla mnie. Od tamtego czasu się zaczęło, gdyż pomyślałam sobie; „Ej Gaba, kurde biją brawo, a Ty powiedziałaś tylko parę linijek i masz z tego satysfakcje bo dałaś coś od siebie”. Oczywiście teraz wiem, że dla mnie nauczenie się pół książki na pamięć jest łatwe, a komuś innemu może sprawiać to trudność. Kiedyś twierdziłam, że każdy może wyjść na scenę, dziś wiem, że to bardzo ciężka praca, i czasem mi też puszczają nerwy, ale kocham teatr, więc sam rozumiesz co zrobić:)

Każdy aktor ma jakieś wymarzone role. Kogo chciałabyś zagrać i dlaczego?Processed with VSCO with g3 preset
Ze względu na to, że jestem w szkole aktorskiej, wykładowcy nas bardzo sprawdzają, czyli dają nam rolę, które sprawiają nam trudność, bądź takie, które zagramy od razu, dlatego wiele elastyczności jeśli chodzi o postacie już mam za sobą, aczkolwiek chciałabym zagrać kiedyś osobę np. ciężko chorą, ale nie chodzi mi tutaj o romansidło, tylko coś w rodzaju filmu „Chcę się żyć”, gdzie Dawid Ogrodnik, długo się przygotowywał do roli niepełnosprawnego mężczyzny.

Magda Wolska, która grasz w emitowanej na kanale TVN ”Szkole”, to typowy czarny charakter. Jest samolubną intrygantką przekonaną o wyższości nad innymi ludźmi, manipuluje nimi i bawi się ich kosztem. Jest jednak przebojowa i bystra, więc potrafi sobie poradzić w wielu nieciekawych sytuacjach. Ile Gabriela Bukowska zawiera w sobie Magdy Wolskiej? Zdarza Ci się w jakiejś skomplikowanej sytuacji życiowej popaść w zastanowienie: What would Wolska do?
Bardzo ciekawe pytanie, ponieważ wiele osób z moich znajomych nie raz mówi, oglądając emisje mojego odcinka; „No, no cała Gaba”. To znaczy, wydaję mi się, że teraz mogę powiedzieć, bez dwóch zdań, że grając Magdę Wolską już od 2 lat, ja razem z ekipą serialową, tak naprawdę razem kreowaliśmy tę postać, gdy dostawałam coraz ostrzejsze scenariusze, gdzie Wolska naprawdę dawała popalić, chodziłam po domu, czytając go na głos i wymyślałam jakby to powiedziała ona, żeby wyjść na jeszcze bardziej wredną. Wydaję mi się, że dlatego czasem ludzie, gdy kojarzą mnie na ulicą boja się podejść bo myślą, że to rzeczywistość i taka jestem naprawdę.

Wywiad z Gabrielą Bukowską (6)Czy zdarza Ci się, że ludzie utożsamiają Wolską z prawdziwą Tobą? Że ktoś rozpoznaje Cię na ulicy i ma do Ciebie pretensje o zachowanie granej przez Ciebie postaci? Czytając wywiady z Polskimi aktorami czasami natykałem się na tego typu zabawne zwierzenia.
Oj tak, bardzo często na samym początku przygody z Wolską, starze Panie w tramwajach mi zwracały uwagę, że jak mogli mnie tak rodzice wychować. Kiedyś się tłumaczyłam, mówiąc, że to tylko serial, teraz nie przejmuje się tym, ponieważ po prostu tak jak już wspomniałam, trzeba się pogodzić z tym, że ludzie nie zdaję sobie sprawy, że to wszystko jest grane, a serialowa szkoła, to w rzeczywistości plan zdjęciowy bez sufitu.

”Szkoła” obfituje w rozmaite incydenty, czasami bardzo wymyślne. Czy obraz Polskich szkół jaki kreuje ten serial jest Twoim zdaniem adekwatny do rzeczywistości, czy naciągany?
Jeżeli chodzi o to, to czasem są scenariusze i odcinki bardzo naciągane, ale niektóre odcinki łapią za serce. Nie wiem sama, bo różnie to bywa w polskich szkołach. Jest bardzo dużo incydentów, o których nie wiemy i nigdy się nie dowiemy, a np wątki miłosne, czy też bardzo patologiczne to według mnie normalność w dzisiejszych czasach.

Jakie uczucie towarzyszy Ci podczas oglądania w telewizji samej siebie? I czy świadomość, że Twoje poczynania aktorskie podziwia jednocześnie cała masa ludzi jest w jakiś sposób straszna, czy tylko ekscytująca?
Pierwszy odcinek oglądałam z bardzo mocno bijącym sercem, teraz to jużWywiad z Gabrielą Bukowską (4) przyzwyczajenie, jak ktoś mi napiszę „Ej Gaba, leci powtórka Twojego odcinka”. No okej, niech leci, a poza tym bardziej patrzę na to jak gram niż na siebie, czyli przez które ramię się obracam, bądź jakie robię jeszcze błędy dykcyjne, a jeśli chodzi o o ludzi, to ważne jest dla mnie tylko i wyłącznie zdanie mamy, bo to ona najbardziej widzi mój postęp w tym co robię, ale też czasem miło dostać wiadomość, że się jest czyjąś ulubienicą, bądź dostać tak zwanym „hejtem”, że jestem wredna czy coś, bo to też świadczy o tym, że ludzie w to wierzą, czyli dobrze mi idzie granie czarnego charakteru.:)

Nie mogę nie zapytać Cię o Twoje ulubione kreacje aktorskie. Kto najbardziej wzruszył Cię, rozśmieszył, i przeraził?
Moim ulubieńcem jest Michał Żebrowski ten człowiek, jest po prostu kimś ponad wszystkich. Bardzo lubię go oglądać, bo mimo iż wiadoma jest fabuła filmu, w którym gra, bądź spektaklu, nigdy do końca nie wiadomo jak on sam kreują postać, w którą się wcielił. Tak samo Agata Kulesza, która zaskakuje mnie swoją elastycznością na scenie i w filmie. Z Zagranicznych aktorów, to chyba Tom Hanks. Reszta to po prostu dobrzy aktorzy, których się dobrze ogląda.:)

Jesteś fanką horrorów. Jakiego rodzaju filmy grozy lubisz najbardziej? Czy są to klasyczne slashery, gdzie psychopata wyrzyna w pień nastolatków, straszydła o duchach, zombie movies, a może coś innego? Bardziej emocjonuje Cię umiejętnie stopniowane napięcie i nagłe jump scenes, czy obrazowe przedstawienie okrucieństwa?
Wywiad z Gabrielą Bukowską (3)Tak, jestem wielką miłośniczką horrorów. To znaczy oczywiste, że z początku oglądałam krwawe horrory, piła mechaniczna i te sprawy, ale po jakimś czasie, kiedy zdajesz sobie sprawę, że to po prostu czerwona farba, a nie krew, przestałam w takie wierzyć, dlatego zajęłam się horrorami paranormalnymi. Oczywiście były ty najpierw klasyki, ale później zaczęłam się zagłębiać w horrory niskobudżetowe o takiej tematyce, które są naprawdę straszne. Bez jump scenes to nie horror hahaha. I też z tego miejsca chce bardzo polecić wszystkie takie filmy, ale kręcone nieprofesjonalnie. Tak zwane found footage.

A teraz z ręką na sercu: czy widziałaś kiedyś dobry Polski horror?
Nie nazwałabym tego horrorem, ale będąc na maratonie horrorów widziałam polski niby horror „Demon” z 2015 roku, nie był co prawda bardzo przerażający, ale za to dawał do myślenia.

Niektórzy twierdzą, że Polski film przeżywa kryzys, że Polacy nie chodzą na rodzime filmy do kina, bo zagraniczne produkcje biją je na głowę. Zgadzasz się z tym? Jakie Polskie filmy wywarły na Tobie największe wrażenie?
Polacy jako w ogóle państwo mnie zbytnio nie obchodzą, ja nie wiem co jutro będzie na obiad, a co dopiero martwić się o wszystkich hahah. Nie no wydaję mi się, że to już nie jest to co kiedyś. Ja osobiście uwielbiam polskie komedie z lat 80, czyli czasy komuny, bo wtedy można było o czymś filmy robić bo trochę się działo, a teraz, nie ma czegoś takiego już. Największego wrażenia, jeśli mam być szczera to żaden film polski nie wywarł na mnie, może poruszył mnie jeden pt; „W ukryciu”, ale to by było na tyle.

W obecnych czasach wielką popularnością cieszą się filmy, w których główną role odgrywają komputerowe efekty specjalne, a aktorstwo schodzi na drugi plan. Lubisz takie kino?
Czasem fajnie coś takiego obejrzeć, ale nie to nie jest mój klimat. I też dużo zależy od fabuły.

Podobno potrafisz rozbeczeć się na pierwszym lepszym filmie. Jakich filmów nieProcessed with VSCO with f2 preset obejrzysz ponownie bez całej paczki chusteczek pod ręką? Widziałaś ”Szkołę Uczuć”, ”Słodki Listopad”, albo ”List w Butelce”? Mazałem się na nich jak dziecko.
Oczywiście, że widziałam i powiem Ci, że ja też uroniłam łzę, ale to ja, ja się wzruszam na „Toy Story 3”, jak Andy oddaje zabawki małej dziewczynce także hahaha, lepiej tego nie komentować. Na pewno „Uwierz w ducha” oo tak ten film mogę oglądać bez końca i po prostu beczeć za przeproszeniem jak głupia, oraz „Still Alice”, chyba najbardziej w takich filmach porusza mnie po prostu problematyka życiowa, gdzie każdego może to spotkać.

Niektórzy ludzie – w tym i ja sam – lubią od czasu do czasu obejrzeć jakiś totalny filmowy gniot, wiejącą nędzą kiłę, żeby pośmiać się z niej. Znasz szmirę, której nie sposób przetrawić na trzeźwo?
O takie filmy są doskonałe na naprawdę ciężki dzień, gdzie nasza osoba potrzebuje „odmóżdżenia”. Na pewno nasz polski film, który jak oglądam do dziś nie wierzę, że powstał „Ja Wam pokażę!” W zasadzie to każdy sequel naprawdę bardzo dobrego filmu kończy się klapą.

Processed with VSCO with f2 presetOd 6 lat grasz na gitarze akustycznej. Sztukę tą opanowałaś sama. Komponujesz własne utwory, czy grywasz wyłącznie cudze kawałki? Zobaczymy kiedyś na YouTube covery by Bukowsky?
Haha, to było tak, że oglądałam dużo Disney Channel, moim ulubionym filmem tam był „Camp Rock” i po prostu pewnego dnia, poprosiłam by na moje 14ste urodziny kupiono mi gitarę, moja mama, oczywiście zgodziła się, ale wiedziała, że gitara skończy okurzona, a tu ku jej zdziwieniu, zaczęłam bardzo mocno ćwiczyć i tak sobie gram, natomiast na 18stkę kupiłam sobie sama ukulele, na którym też się nauczyłam grać. Czasem wymyślę parę linijek i gram do nich randomowe chwyty, ale częściej grywam cudze kawałki, a co do coverów, to raczej nie, może czasami coś pogram dla żartu, ale niestety śpiewać to ja nie umiem i nie zostanę nigdy sławną piosenkarką, grającą na gitarze.

Posiadasz również talent plastyczny. Twoje rysunki wyglądają wręcz fenomenalnie! Ćwiczyłaś pod okiem nauczyciela, czy to kolejny przykład samouctwa?Processed with VSCO with f2 preset
Dziękuje bardzo mi miło! To był akurat w wieku 3 lat wielki przełom, kiedy narysowałam proporcjonalnego psa z czterema łapami i rodzice stwierdzili, że mogę mieć wrodzony talent hahaha. Wydaję mi się, że raczej to jest rodzinne bo rodzina od strony mamy maluje i rysuje, także jest to gdzieś w genach. Jak chodziłam do podstawówki mieliśmy taki przedmiot jak Sztukę, ale to było tylko to, tak to sama się uczyłam rysować, pamiętam też jak kiedyś chciałam zostać animatorem do bajek Disneya. Czasem o tym zamarzę, lecz później schodzę na ziemię i zostawiam swoje rysowanie dla siebie.

Ćwiczysz również szermierkę. To dość intrygujący wybór. Co daje Ci uprawianie tego sportu?
Szermierki nie wybrałam, jest to mój przedmiot w szkole aktorskiej, ponieważ działa ona dobrze na ruch sceniczny. Uczą nas scen z bronią, oraz jak się bić aktorsko nie dotykając partnera.

Czy to prawda, że zamierzasz studiować psychologię? Dlaczego akurat ten kierunek?
Co do psychologii jeszcze nie wiem, ale się poważnie zastanawiam, gdyż lubię pomagać ludziom, bo wiem, że czasem, więcej zauważy osoba trzecia niż najbliższa. Dużo teraz dostaję maili od moich czytelników z Aska, którzy piszą o poradę i staram się im pomóc jak tylko umiem, jeśli dzięki temu poczują się lepiej. Może też dlatego, że mimo iż mam 20 lat, trochę już przeżyłam, też mam swoją przeszłość i zdaję sobie sprawę jak to jest czuć się bezwartościowo. Nie chcę, by inni się tak czuli, bo wiem jak to boli.

Processed with VSCO with b5 presetZ jakiego powodu zamierzasz wyjechać na stałe do Anglii?
Anglia to temat, który się cały czas zmienia, ponieważ bardzo chcę tam spróbować do szkoły aktorskiej, ale na razie jest tu i teraz, więc póki co chcę skończyć tu się uczyć.

Wielokrotnie apelowałaś do osób rozpoznających Cię w miejscach publicznych, żeby nie bały się podejść, zagadać, porozmawiać. Jesteś osobą niespotykanie otwartą na świat i ludzi. Jakie oświadczenia życiowe wykształciły w Tobie tak pozytywne nastawienie?
Po prostu nie lubię czasem jak się ludzie mi się przyglądają. Jestem teraz często w Katowicach i miałam przypadek, kiedy ktoś mi robił zdjęcie z ukrycia. Jestem otwarta, bo jestem normalnym człowiekiem, takim samym jak Ty i reszta osób na świecie, ja naprawdę nie gryzę, i bardzo mi jest miło, jak ktoś podchodzi i po prostu na luzie ze mną rozmawia, a poza tym umówmy się nie jestem osobą, która osiągnęła tak dużo, żeby być nie wiadomo kim. Jestem po prostu Gabą, która lubi poznawać ludzi, oczywiście są pewne granice, których się trzymam.

Jak wygląda Twój kontakt z fanami? Dostajesz dużo wiadomości? Jakiego są rodzaju?
Głównie są to wiadomości, które czasem niemal wzruszają do łez. Jest mi tak ciepło jak czytam pewne słowa, że np. jestem bardzo silną osobą, że moja gra aktorska się komuś podoba. A poza tym zacznijmy od tego, że nie lubię ludzi, którzy mnie czytają, bądź oglądają nazywać fanami. Są to osoby, które są ze mną, są przy mnie i mnie wspierają. Moim celem jest dawać motywację. Jeśli ja mogę coś osiągnąć to oni tez mogą tylko trzeba w to uwierzyć i nie patrzeć na to co mówią inni, bo to zwykła zazdrość kiedy komuś coś wychodzi, sama tego doświadczyłam. Mam z nimi kontakt poprzez portale społecznościowe. Najczęściej jest o Ask lub Facebook, gdzie została założona grupa, na której czasem z nimi rozmawiam, albo wrzucamy jakieś posty. To jest właśnie niezwykłe, jeśli chodzi o np. taką grupę na Fejsie. Prawie 200 osób poznało się, ponieważ na jakiś sposób połączyła je moja osoba. To jest piękne.

Przeglądając Twój profil na Ask.fm natknąłem się na całą masę pytań dotyczących Twojego życia prywatnego. Nie denerwuje Cię wścibskość osób nie rozumiejących,Wywiad z Gabrielą Bukowską (5) że intymność należy Ci się tak samo, jak im?
Nie, ponieważ powiedzmy sobie szczerze, mamy XXI wiek i ludzie jakby mogli to do lodówki by weszli, ale racjonalnie myśląca osoba, będzie wyznaczała granice i będzie mówić, albo pisać tyle ile będzie sama uznawała za stosowne.

Na rzeczonym profilu wyrażasz się czasami bardzo dosadnie, bywa, że rzucasz mięsem. Nie boisz się, że kiedyś, gdy staniesz się bardziej popularna – w co osobiście nie wątpię – portale plotkarskie będą piętnować Twój sposób wysławiania się i drążyć co bardziej intymne i pikantne wątki Twojego życia?
Bardzo często mama zadaje mi to pytanie, ale to jeśli chodzi o taki Ask to można go w każdej chwili wygasić, a poza tym, nie raz przeglądam swój profil i patrzę czy aby na pewno czegoś za dużo nie napisałam.

Kilka słów na koniec?
Na koniec? Hmmm, każdy człowiek może wszystko osiągnąć, jeśli tylko wystarczająco tego chcę, no i oczywiście TRZEBA MARZYĆ.

***

Zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum Gabrieli Bukowskiej i stanowią jej własność.

”Hostel” [2005]

Przyznam, że nie przepadam za horrorami nowej generacji. Za dużo w nich komputerowych efektów specjalnych (które nazywam w duchu ”defektami specjalnymi”), za dużo krwawej rzeźni osadzonej w nieciekawej fabule, na ogół nie niosą ze sobą żadnego przesłania, są przewidujące, itd. Od czasu do czasu trafiają się jednak zapadające w pamięć perełki, które czuje się w obowiązku polecić innym fanom filmów z dreszczykiem. Jednym z nich jest właśnie głośny ”Hostel” w reżyserii Eli’ego Roth’a.Hostel [2005] (1)Początek filmu przypomina nieco młodzieżowy ”American Pie”: jest porywający za sprawą perypetii trójki różniących się temperamentami bohaterów poszukujących dobrej zabawy. Urlopujący w podróży, młodzi mężczyźni korzystają z uroków Amsterdamu, który oferuje legalną możliwość zażywania marihuany czy zabawienia się z prostytutką, podrywają dziewczyny w klubie, wprost kipią młodzieńczą energią. W wirze zdarzeń poznają mężczyznę, który kusi ich obietnicą erotycznych przygód do odwiedzenia Bratysławskiej noclegowni, gdzie natychmiast się udają. Uroki miejsca okazują się na pierwszy rzut oka odpowiadać wybujałym opowieściom przypadkowego informatora – hostel jest elegancki i przestronny, a miejscowe dziewczyny chętne do imprezowania oraz niezobowiązującego seksu. Idylla okazuje się jednak złudzeniem rozwiewającym się wolno niczym poranna mgła.

Gra aktorska wszystkich ważniejszych postaci historii jest zaskakująco dobra – tym bardziej, jak na horror. Dodatkowo, wszyscy trzej bohaterowie mają widoczny rys psychologiczny i z lekka nakreśloną przeszłość, dzięki czemu zaangażowanie się w ich losy przychodzi z tym większą łatwością. Są to kolesie, których nie sposób nie lubić – wkraczający w dorosłe życie, pełni energii, towarzyscy, ale z osobistymi problemami. Dwie główne kobiece kreacje również zasługują na uwagę. Widz – tym bardziej męski – żywi całą gamę intrygujących uczuć wobec dziewcząt równie pięknych, co bezwzględnych, uświadamiając sobie z przerażeniem, z jaką łatwością sam dałby się im wciągnąć w tak dramatyczną intrygę. Wszystkie postaci czy to kobiece, czy męskie, odgrywające role o znaczeniu małym bądź wręcz marginalnym, kreowane są przez zdolnych aktorów przydających im wyrazistości, dzięki której chciałoby się koniecznie dowiedzieć o nich czegoś więcej, rozwinięcia ich wątku.

Opinie o rzekomo dużej ilości przemocy i krwi w filmie nie są przesadzone. Rzadko kiedy kamera w kulminacyjnym momencie robi odjazd, zostawiając popis wyobraźni – znacznie częściej wszystko pokazane jest dokładnie, jak na tacy. Będziemy świadkami – między innymi – kilku brutalnych scen tortur, ujrzymy zmasakrowane ciała, odbędziemy wraz z głównym bohaterem emocjonującą podróż wózkiem obładowanym odrąbanymi kończynami, przyjrzymy się z bliska miażdżeniu głowy kamieniem. Wisienką na czubku zakrwawionego tortu jest zaś totalnie chora scena z odcinaniem zdeformowanego palnikiem oka, która wręcz wypala czarną dziurę w mózgu. Poza brutalnością, ”Hostel” zawiera także dawkę bezwstydnej nagości i kilka scen erotycznych, oraz okraszone soczystym słownictwem, obfitujące w typowo męski humor dialogi. Chociaż sceny zaskoczenia, podczas których widz z pewnością podskoczy w fotelu dają się zliczyć na palcach jednej ręki, z uwagi na powyższe elementy filmu, zdecydowanie przeznaczony jest dla dorosłego odbiorcy, w dodatku mającego mocne nerwy.

W filmie pojawia się również kilka mniejszych motywów, nie tylko interesujących i niepokojących samych w sobie, ale i budujących przekonujące, sugestywne tło dla wiodącej historii. Mi szczególnie przypadł do gustu wątek dziecięcego gangu wyłudzającego od dorosłych słodycze lub drobne, i filozofia mężczyzny jedzącego rękoma z szacunku dla życia istot, którymi się karmi. Atmosfera obcości świata względem głównych bohaterów historii przytłacza z kwadransa na kwadrans, potęgowana przez kontrast pomiędzy malowniczymi widokami Słowacji i wnętrzami rozbuchanych światłami klubów, a jej obskurnymi uliczkami, oraz podziemiami, gdzie sadyści znęcają się nad swoimi ofiarami. W drugiej połowie filmu ów klimat zaszczucia udanie potęguje wielki, garbaty rzeźnik, przerażający swoim umięśnieniem chamowaci ochroniarze, zamożni psychole.

Jedyną wadą filmu jest – występująca w jego drugiej połowie – absurdalnie duża ilość zbiegów okoliczności sprzyjających powodzeniu głównego bohatera. Akcja nabiera błyskawicznego tempa, ale nie radzi sobie z udźwignięciem sugestywności i realizmu. Osobiście wolałbym podtrzymanie początkowej aury tajemnicy aż do samego końca, co zapewne udałoby się osiągnąć poprzez wydłużenie filmu i zmianę zakończenia na bardziej pesymistyczne, ale konsekwentne w stosunku do ostatnich 30-40 minut wydarzeń.

”Hostel” to horror ze wszech miar udany; film, który posiada wszystko to, czego potrzeba, żeby wstrząsnąć widzem. Począwszy od niewinnego początku dzięki któremu oglądający zżywa się z bohaterami, przez pełne napięcia, stopniowe odkrywanie tajemnicy, aż po solidną dawkę obrzydliwej, wstrząsającej makabry w finale. Nie można również nie dodać, że o ile niektóre z horrorów oparte są na pomysłach absurdalnych, i przez to nie wywołują mimo wszelkich środków dźwiękowych i wizualnych dreszczu grozy, o tyle historia zawarta w ”Hostelu” mrozi krew w żyłach również możliwością zaistnienia jej w rzeczywistości. W świecie tak zdominowanym przez pieniądz zawsze znajdą się ludzie wpływowi i zamożni oraz zepsuci na tyle, by wyceniać wartość życia człowieka w walucie.

Ocena: 8/10 (rewelacyjny).