Archiwa tagu: antyklerykalizm

Jezus Przewraca się w Grobie

Jezus Przewraca się w Grobie (1)Lubię Jezusa. Mniejsza o to, że Ewangelie spisywano wiele lat po jego śmierci, wkładając mu w usta słowa, których zapewne nigdy nie powiedział, i często przeinaczając te, które powiedział rzeczywiście. Mniejsza też o to, że miał kilka osiowych objawów schizofrenii (słyszenie głosów, halucynacje, urojenia wielkościowe, itd.). Lubię Jezusa jako postać, która choć w znacznej części z pewnością podkoloryzowana, była prostoduszna i oddana dobrej sprawie. A że znalazła się grupa cwaniaczków, która postanowiła zbić na jego osobie fortunę i dojść tym sposobem do władzy, to sprawa zupełnie inna.

Cenię na przykład Kazanie o Dobrach Trwałych, które wygłosił Jezus na Górze. Mówi tam: ”Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się, i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje”. Albo w innym miejscu: ”Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie”. Jezus to był naprawdę mądry gość. Kto nie wierzy, niech poczyta Biblię.

To było 2 tysiące lat temu. Stare dzieje. Od tamtej pory sporo się wydarzyło: kościół wymyślił czyściec, by co zamożniejszym naiwniakom sprzedawać odpusty wszystkich grzechów (niebo gwarantowane!), nawracał ogniem i mieczem innowierców (w myśl zasady: przechodzisz na chrześcijaństwo, albo zginiesz w męczarniach) przy okazji łupiąc ich majątki, tłamsił ludzi nauki o których wiedział, że ich odkrycia wstrząsną podstawami wiary, ograniczając tym samym jego wpływy, i stworzył sobie osobne luksusowe państwo, w którym rozkokosił się na dobre. Nieźle, co nie?

Dziś wizerunek Jezusa ma tyle samo wspólnego z prawdziwą wiarą, co komercyjny święty Mikołaj Coca-Coli z religijnym wymiarem świąt Bożego Narodzenia. Wiara stała się biznesem, produktem, który kościół sprzedaje hurtem uzależnionym od niej wyznawcom. Bo ludzie wiary potrzebują jak powietrza: dla poczucia, że ich cierpienia nie idą na marne, że ktoś dostrzega je i ceni ich wytrwałość; dla poczucia, że sens życia wykraczać może nieskończenie daleko poza doczesność, a śmierć nie jest końcem; dla poczucia, że ich zmarli bliscy bytują w innym, lepszym świecie, a od czasu do czasu nawet przebywają wśród nich (zaduszki). Kościół to supermarket z wiarą, z wierzeniami wyrafinowanymi aż do groteskowości, jak łakocie pojawiające się w sklepach na Halloween, które to słodkości swymi formami zaspokajają najdziwaczniejsze nawet potrzeby dziecięcej wyobraźni. Ale nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że za te pieniądze duchowni żyją w sposób niezgodny z Nowotestamentowymi ideałami, które tak żarliwie głoszą finansującej ich poczynania trzodzie.

Jestem tego pewien: Jezus przewraca się w grobie. Nie z powodu ateistów, muzułmanów, czy prymitywnych afrykańskich plemion wielbiących Boga Słońce, ale z powodu poczynań swoich własnych wyznawców, i to przede wszystkim tych tkwiących na wysokich stanowiskach. Przewraca się w grobie, kiedy papież odziany w drogocenne szaty wstaje ze swego inkrustowanego złotem tronu, i wznosi złoty krzyż, by modlić się za biednych i uciśnionych. Kiedy biskupi obracają gigantycznymi pieniędzmi, z którymi nie powinni mieć nic wspólnego, bo pieniądz zawsze kusi. Kiedy ich kroki rozlegają się i powracają zwielokrotnione echem w pełnych przepychu salach i gabinetach.

Szkoda mi Jezusa, naprawdę szkoda. Bo był to naprawdę porządny gość i chciał dobrze.

***

Obrazek pochodzi ze strony Pixabay z darmowymi grafikami.

Reklamy