Archiwa tagu: antyklerykalizm

Wiara Czyni Czuba

Są katolicy i katole. Tak. Ci pierwsi wierzą w Boga, ale nie pozwalają, żeby duchowieństwo robiło im wodę z mózgu. Zdają sobie sprawę z tego, że Bóg i kościół to dwie różne rzeczy, zamiast dać na tacę wolą kupić pizzę plus dwa zimne piwa i rozumieją, że wpływ kleru na nasze życie należy ograniczyć. Ci drudzy – to naiwniacy ślepo wierzący we wszystko, co powie im facet w kiecce, i pozwalający – z pocałowaniem pulchnej, bo spuchniętej od masturbacji graby tegoż – oskubać mu się do ostatniego grosza. Jestem wielkim fanem mądrości tych pierwszych i współczuję tym drugim, dla których nie ma już ratunku. Niechaj Rydzyk złoży ich w ofierze swojemu Złotemu Cielcowi – będzie kilku idiotów mniej.

Ale w Polsce, często i z lubością nawet przez rodaków określanej mianem zadupia cywilizacyjnego, nie jest jeszcze tak źle. Gorzej jest na przykład w wielkiej i wspaniałej Łameryce. Tam to, w tym greatest country in the world, który to kraj God bless, w tym supermocarstwie, połowa obywateli (450 milionów osób; większość z nich to protestanci) wierzy w to, że Bóg stworzył człowieka w ciągu ostatnich 10 tysięcy lat. Bez trudu jestem w stanie zrozumieć atrakcyjność takiego kreacjonistycznego rozumowania w czasach zamierzchłych, natomiast żeby wierzyć w takie banialuki dzisiaj, w czasach atomu, trzeba być idiotą albo szaleńcem.Wiara Czyni Czuba (1)A dzieje się tak, bo w bogatej (bogatej na kredyt) Łameryce kler ma większe przychody, a co za tym idzie, większe możliwości manipulowania społeczeństwem. Jaką karierę robią tam teleewangeliści! O, są to prawdziwe gwiazdy, bożyszcza milionów, przy których nasz rodzimy Rydzyk to celebryta 3 kategorii. Ale swój sukces zawdzięczają nie tylko temu, że są obrzydliwie bogaci i przekonujący – jest to przede wszystkim kwestia nieustannego (i wciąż rosnącego) zapotrzebowania na kit. Jest popyt, jest podaż. Dopóki ludzie będą potrzebowali ogłupienia, kit będzie fabrykowany i dostarczany. Za kit pierwszej jakości, czyli za bzdury podane w odpowiedniej formie (parujący wysryw klechy na złotej tacy telewizyjnego HD) koneserzy kitu zapłacą każdą cenę. Religijne banialuki mają bowiem tą niesamowitą zaletę, że upraszczają obraz rzeczywistości – rzeczywistości, której z uwagi na ograniczenia umysłowe większość leniwych amerykanów nie jest w stanie pojąć. Boi i po co bawić się w jakieś naukowe brednie? W ciekawość świata? Bóg jest odpowiedzią na wszystko, więc włączmy TV, zjedzmy poczwórnego cheeseburgera, popijmy go Colą… I chuj.

A propos penisów. Obecnie na świecie znajduje się 13 napletków Jezusa Chrystusa, pieczołowicie przechowywanych w domach bożych w charakterze relikwii. Alliatus, żyjący w XVII wieku teolog, w jednym ze swoich natchnionych esejów stwierdził, że wszystkie napletki są podróbkami, ponieważ Jezus osiągając wniebowzięcie nie pozostawił po sobie na świecie nic cielesnego. Uczony w piśmie stwierdził również, że po niebiańskim procesie napletek Syna Bożego przekształcił się w… pierścienie Saturna. Dodajmy sprawiedliwie, że od wielu lat kościół odcina się od kultu napletka. Choć jakiś ochujeniec oddający mu cześć zawsze się znajdzie.

Czekam na dzień, kiedy jakiś bezdomny podaruje toruńskiemu antychrystowi rakietę kosmiczną. Kiedy już do tego dojdzie, zapakuję go tam, powywieszam w jego kabinie wszystkie te obleśne, strupieszałe fajfusy (w charakterze choinek zapachowych), i wystrzelę w kierunku słońca, nie dając mu nawet cholernych okularów przeciwsłonecznych.

Reklamy