Śmierć Stephena Hawkinga

Zmarł Stephen Hawking – fizyk teoretyczny, i jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci świata nauki zaraz obok samego Einsteina. Hawking miał 21 lat, kiedy lekarze zdiagnozowali u niego nieuleczalną chorobę neurodegeneracyjną – stwardnienie zanikowe boczne – i dali mu najwyżej 3 lata życia. Przeżył jeszcze ponad pół wieku; nie złamał go ani towarzyszący mu przez ostatnie trzy dekady paraliż niemal całego ciała, ani niemożność mówienia spowodowana uszkodzeniem strun głosowych na wskutek tracheotomii. Ze światem komunikował się za pomocą komputerowego syntezatora mowy; kontynuował również swoją pracę naukową.Śmierć Stephena Hawkinga (1)Z wypiekami na twarzy czytałem zarówno jego bestsellerową Krótką historię czasu, jak i wydany później z Leonardem Mlodinowem Wielki projekt. Popularnonaukowe prace Hawkinga (choć nie tak dobre, jak kilka innych pióra innych autorów, które przeczytałem później) stały się dla mnie początkiem nowej fascynacji – fascynacji strukturą rzeczywistości, fizyką kwantową, dylatacją czasu, czarnymi dziurami, Wielkim Wybuchem, multiwersum i osobliwościami. Pasja ta miała ogromny wpływ na formowanie się mojego ateistycznego światopoglądu.

Faktem jest, że masa naukowców przysłużyła się światu nauki bardziej, niż Stephen Hawking – także w sferze fizyki teoretycznej, którą eksplorował; że stał się symbolem geniuszu nie do końca słusznie – zważywszy na fakt, że wielu uczonych o ważniejszym dorobku naukowym jest przeciętnym zjadaczom chleba nieznanym tylko dlatego, że nie prowadzili spektakularnej potyczki z bezlitosną chorobą. Nie umniejsza to jednak wspaniałości jego osoby. Bo Hawking był kimś znacznie więcej, niż tylko wybitnym umysłem.

Hawkinga podziwiałem przede wszystkim za niesamowitą wolę walki z chorobą i szacunek wobec życia, który żywił na przekór swoim gigantycznym ograniczeniom. Człowiek ten przeżył swoje życie jako żywa legenda, i stał się dla mnie – wiem, że zabrzmi to patetycznie i nieco paradoksalnie, ale to prawda – ucieleśnieniem triumfu ducha nad materią. Sparaliżowany i zdany na pomoc innych, w swoim genialnym umyśle pozostawał bezgranicznie wolny, i badał tajemnice rzeczywistości w sposób niedostępny zwyczajnym śmiertelnikom. Stał się nie tylko ważną osobistością świata nauki, ale również inspiracją dla milionów ludzi na całym świecie. Chyba nikt nie udowodnił równie dobitnie, że każdy z nas odnaleźć może w sobie siłę do pokonania największych nawet życiowych problemów. Jeśli Hawking dał radę – wszyscy możemy. Wierzę, że gdyby nie jego niezwykła wola życia, ciekawość świata i oddanie nauce, nie przeżył by tak wielu lat.

Hawking poza tym, że był naukowcem i popularyzatorem nauki, był także wizjonerem; twierdził, że ludzkość chcąc przeżyć, musiała będzie dokonać eksploracji kosmosu, wskazywał również na zagrożenia, które przyniesie postęp technologiczny (przede wszystkim sztuczna inteligencja) i możliwość kontaktu z obcą kosmiczną cywilizacją. Jego autorytet był ogromny, i świat wysłuchiwał go z należytą powagą. Ci, którzy w jego słowach doszukują się paranoi, są, moim zdaniem, ogromnymi optymistami. Choćby Stanisław Lem był w swoich prognozach przyszłości znacznie dosadniejszy niż Hawking – i, uwierzcie mi, zapoznając się z jego argumentacją nie sposób mu się dziwić.

Słynny uczony przyszedł na świat w dzień urodzin Galileusza, zmarł zaś w międzynarodowy dzień liczby Pi i jednocześnie dzień urodzin Alberta Einsteina. Zważywszy na zagadnienia, którymi się zajmował, jest to koincydencja niezwykła.

***

Obrazek pochodzi ze strony Wikimedia Commons z wolnymi mediami.

Reklamy

7 komentarzy do “Śmierć Stephena Hawkinga

  1. inmyminds

    Ja jako mała dziewczynka uwielbiałam oglądać na Discovery Channel programy ze Stephenem Howkingiem. Podziwiam go i szanuję. Poruszyła mnie wczorajsza wiadomość o tym, że zmarł. Ale, w końcu i tak wycisnął z życia co tylko się dało zważywszy na chorobę. Pokój jego duszy…

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  2. Seeker

    Wiesz o tym, że głęboko wierzę w to, co niewidzialne dla oka i niezrozumiałe dla umysłu (nazewnictwo jest tu akurat względne), dlatego całą postać Hawking’a widzę w taki właśnie sposób- jak gdyby całe jego życie, a nawet choroba, po prostu miały się zdarzyć. Poszłabym dalej: kto wie, czy gdyby nie zachorował, aż tak zająłby się fizyką? 🙂

    Bardzo mnie zasmuciły wczorajsze wiadomości. Jest jeszcze jeden żywy Stephen, który ma stałe zameldowanie w moim sercu 😀 W Twoim zresztą też 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  3. Natalia

    Dla mnie to niezwykły człowiek właśnie dlatego, że mimo choroby kontynuował swoją pracę naukową. To właśnie myśl o tym człowieku zawsze w różnych sytuacjach mi przypominała o tym, żeby mimo wszystko się nie poddawać.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  4. L.B.

    Miał szczęście do dat, można by rzec. Wielki człowiek, wielki umysł. Do fizyki mi bardzo daleko, niemniej oglądał film o S. Hawkingu i tylko na głupcu nie zrobiłby wrażenia ten mężczyzna.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s