Dom do Góry Nogami

Przystępując do pisania tego tekstu, czuję się tak, jak zapewne czują się osoby rozprawiające się w sposób naukowy z teoriami płaskoziemców. Jestem z jednej strony dość zażenowany, ale z drugiej czuję powinność zabrania głosu. Nawet jeśli biorę poprawkę na to, co napisał kiedyś Fryderyk Nietzsche: W co bez dowodu uwierzyli, jakże można by dowodem obalić? Zabawmy się jednak w eksperyment myślowy: weźmy na poważnie Starotestamentową historię upadku człowieka – fundament wiary katolickiej – i przeanalizujmy jej sensowność.Hendrick Goltzius - The Fall of ManBóg stwarza człowieka na swoje podobieństwo i osadza go w raju. Człowiek popełnia grzech, za który zostaje z tego raju wydalony. Odtąd wszystkie pokolenia ludzkości czeka życie w świecie przepełnionym złem, a na końcu – śmierć. Historia tutaj przedstawiona jest dla wierzącego niezwykle istotna, ponieważ wyjaśniać ma obecność zła na świecie i to, czemu Bóg nie komunikuje się z człowiekiem w sposób bezpośredni. Ma tłumaczyć – ale nie tłumaczy, a tylko mydli oczy.

Wszechmocny Bóg mógł stworzyć człowieka doskonałego od razu. Stworzył go jednak grzesznego, i człowiek zgodnie z tak przydaną mu przez Boga naturą zgrzeszył, czym rzekomo zasłużył sobie na wygnanie z raju. Nie sposób jednak obarczać gotowego produktu winą za jego wadę fabryczną – wina ta spoczywa na twórcy tego wytworu. Jeśli kupię radio, i okaże się zepsute, nie będę winił za to radia, tylko jego producenta. Jeśli Bóg tworzy człowieka podatnym na pokusę, i oferuje mu życie wieczne w towarzystwie tej pokusy, jest rzeczą oczywistą, że człowiek prędzej czy później jej ulegnie. Powiem więcej: Bóg powiedział słynne Idźcie i rozmnażajcie się, zanim ludzie odkryli swoją seksualność. Oznacza to, że Adam i Ewa mogli zaludnić raj dowolną liczbą potomków, zwiększając tym samym szansę swojego upadku (szansa, że ktoś skusi się na zakazany owoc wzrasta tylokrotnie, ilu ludzi ma do niego dostęp). Biblijny człowiek był więc odgórnie skazany na upadek.

Już słyszę, jak wierzący podnosi nowy argument: ale Bóg stwarzając człowieka obdarzył go najwspanialszą rzeczą na świecie – wolną wolą, a człowiek ten dar obrócił przeciwko sobie! Po pierwsze, jak już się rzekło, jeśli człowiek to zrobił, to działał w sposób odpowiadający danemu mu przez Stwórcę usposobieniu. Po drugie, argument wolnej woli nie ma najmniejszego sensu z uwagi na to, iż człowiek wierzy, że gdy umrze i trafi do raju, będzie tejże wolnej woli pozbawiony – przez całą wieczność (i to w nagrodę za bycie dobrym człowiekiem!). Nie będzie miał innego wyboru, jak tylko trwać we wiecznej szczęśliwości i harmonii z Bogiem oraz całym stworzeniem. A po co miałby chcieć robić w takich warunkach cokolwiek złego? – zapyta człowiek wierzący. A to czemu Bóg nie stworzył mu takich warunków od razu, z miejsca pozbawiając go owej wspaniałej cechy, bez której i tak przyjdzie mu spędzić wieczność? – odpowiem pytaniem. W tym samym miejscu wygasa też argument wierzących, że zło musi istnieć, by istniało dobro – wierzą bowiem, że w świecie pozagrobowym istnieje kraina wiecznej radości tegoż zła pozbawiona. Założenia, jakoby Bóg musiał poddać ludzi próbie życia na ziemskim padole, by sprawdzić, którzy z nich zasługują na życie wieczne w raju, wobec wyżej powiedzianego nie sposób traktować poważnie.

A jeśli traktować historię o stworzeniu w sposób symboliczny, jak zresztą czyni to wielu wierzących? Cóż: można i tak. Trzeba jednak pamiętać o podstawowej idei tej opowieści: na świecie istnieje zło i śmierć, a Bóg nie przechadza się wśród ludzi właśnie dlatego, że człowiek okazał się go niegodny – a okazał się go niegodnym, bo takim właśnie stworzył go sam Bóg! Na idei grzechu pierworodnego osadza się zresztą cały katolicyzm: Jezus został zesłany wśród ludzi właśnie po to, by odkupić grzechy człowieka, który upadł, i ustanowił sakrament chrztu, który ma moc zmazania grzechu Adama i Ewy. Dopiero ten, kto przeszedł chrzest, może mówić o sobie jako o katoliku. Dlatego właśnie nie można być katolikiem nie wyznając przy tym rzeczonej idei; idei absurdalnej, pełnej jaskrawych logicznych sprzeczności, wprost koślawej, bez której religia ta nie miałaby podstaw i racji bytu.

Katolicyzm przypomina dom zbudowany do góry nogami (bokami). Jest to budowla archaiczna i ze wszech miar karkołomna, wypełniona labiryntem kończących się ślepo korytarzy i oknami, w których ramach zamiast szyb z widokiem na prawdę o świecie znajduje się mur dogmatu. Jest tam jednak jednocześnie bardzo bezpiecznie i przytulnie, dlatego też nie brak ludzi, którzy zechcieli się w niej zadomowić; tym bardziej, że dla większości z nich stanowi ona swego rodzaju dom rodzinny.

***

Grafika przedstawia obraz Hendricka Goltziusa pt. ”Upadek Człowieka”.

Reklamy

3 komentarze do “Dom do Góry Nogami

  1. Seeker

    Jedną z najbardziej rażących w oczy spraw jest rzekoma Boża sprawiedliwość. Taaaak, bardzo to sprawiedliwe karać całą ludzkość (i zwierzęta też!) przez tysiąclecia za coś, co zrobił jeden pierwotny człowiek.

    Mało tego: w oczach Boga każdy powinien zasługiwać na sprawiedliwy start. KAŻDY człowiek powinien dostać szansę na spotkanie z nim/rozmowę/jakikolwiek znak jego obecności. Wtedy faktycznie- decyzja o odejściu od Boga mogłaby być karana. Ale żeby od niego ODEJŚĆ, to trzeba najpierw z nim BYĆ. A jak to bycie przy nim wygląda? Bo chyba nie mówimy tu o desperackim poszukiwaniu na oślep jakichkolwiek informacji i dróg do niego, które na całej szerokości i długości rzucają nam pod nogi kłody? Ach… Zapomniałam o Biblii- księdze pełnej wykluczających się nawzajem i agresywnych przekazów.

    Bóg (podobno) stworzył nas jako osoby rozumne. I to właśnie ROZUM, który nam dał powoduje, że zaczynamy samodzielnie myśleć i wątpić. Po co ta cała zabawa w kotka i myszkę? „Dałem ci rozum, ale go nie używaj.”. Do dupy z czymś takim…..

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  2. Alex.

    Myślę, że nawet nawet wierzący katolicy mają swoje chwilę zwątpienia i zastanawiają się nad sensem stworzenia człowieka takim jakim jest. Katolicyzm to dziwna religia pełna sprzeczności i niedomówień. Mam wrażenie że wszystkie te historie kreowane są przez władze kościoła, którym zależy na tym by człowiek czuł się słaby, bezsilny, zdany na łaskę swojego Pana, który tak samo jak powołał go do życia, może zgnieść go w proch. Może to zbyt wysunięta teoria ale czasem będąc w kościele wsłuchuje się w treści pieśni, psalmów i modlitw i myślę sobie, że człowiek sprowadzony jest do roli sługi, który ma klęczeć na kolanach, przepraszać za swoje winy i z pokorą przepraszać za grzechy. Ciężko wierzyć w religię, która nie kocha człowieka..

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  3. Seeker

    Zapomniałam napisać, że widząc tytuł Twojego wpisu pomyślałam najpierw, że będzie o wprowadzce Twojej dziewczyny 😀 Haha 😛 Obraz tym bardziej umocnił mnie w tym przekonaniu. A później zaczęłam czytać 😛

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s