Paulo Coelho – ”Alchemik”

Paulo Coelho - ''Alchemik''Nim zabrałem się za Alchemika, naczytałem się o nim, naczytałem. Większość odbiorców gromiła tę najsłynniejszą powieść Coelho za jej banalność i pseudo-odkrywczość, niektórzy jednak – i było ich całkiem sporo, nawet wśród czytelników dość mocno w bojach czytelniczych już zaprawionych – chwaliło za mądrość życiową. O ile zwykle podchodzę sceptycznie do takich nagonek – zdarza się, że besztane z błotem są książki naprawdę oryginalne i dobre – tak tym razem spodziewałem się właśnie totalnej klapy. Cóż ukrywać: nie pomyliłem się.

Bohaterem powieści jest Santiago, pasterz owiec. Po tym, jak zrezygnował ze święceń kapłańskich, błąka się po Andaluzji nigdzie nie zagrzewając na dłużej miejsca. W nocy śni mu się kilkukrotnie skarb zakopany w Egipcie, wśród piramid. Gdy udaje się do wróżbitki z prośbą o wyjaśnienie znaczenia majaku, ta poleca mu udać się na poszukiwania fortuny. Wkrótce też spotyka na swojej drodze mędrca, który tytułuje się królem Salem i naprowadza go na jego właściwą życiową ścieżkę, polecając mu podążać nią. Santiago udaje się w podróż do Egiptu.

Przesłanie Alchemika jest następujące: człowiek powinien podążać za swoimi marzeniami, gdyż tylko to pozwoli mu stać się najlepszą wersją samego siebie, co na dobre wyjdzie nie tylko jemu samemu, ale i całemu światu. Przekaz ten, równie szlachetny co banalny, ubrany jest niestety w tanie łachmany pseudofilozoficznego i pseudopoetyckiego bełkotu. To zresztą właśnie cały Coelho: najpierw przyodziewa oczywistości i niezbyt odkrywcze prawdy życiowe w określenia trącące metafizyką, a potem objaśnia je, nadając im pozory wzniosłości. Napomknięcia (jakże liczne, jakże liczne!) o Własnej Legendzie, o Duszy Wszechświata, Wojowniku Światła i co tam jeszcze, na początku irytują, potem już zwyczajnie śmieszą. Czytając Alchemika miewałem silne poczucie, że oto obcuję z wytworem niegroźnego szaleńca. Bo (wybaczcie określenie) system filozoficzny przedstawiony w powieści jest na swój sposób spójny – tyle, że jest głupi i nie ma żadnego pokrycia w rzeczywistości. Równie dobrze mógłby to być poradnik o tym, jak żyć na księżycu.

Weźmy chociażby przykład anglika podróżującego z Santiago do oazy. Poszukuje on Alchemika, by dowiedzieć się, w jaki sposób wyprodukować kamień filozoficzny. Odnaleziony mędrzec po prostu mówi mu, żeby spróbował to zrobić. I co się dzieje? Ów anglik, który mógł uczynić to dekadę wcześniej, robi to dopiero teraz, za jego przyzwoleniem. Nawet jeśli potraktować ten wątek w charakterze przypowieści objawiającej prawdę życiową (banalną do bólu: że wcale nie potrzeba czyjejś zgody do spełnienia swoich marzeń), jest on wprost idiotyczny.

Sporo w Alchemiku również nadzwyczajnych bzdur. Mowa o podniosłych stwierdzeniach, że Wszechświat działa na korzyść ludzi mających odwagę dążyć do ziszczania swoich marzeń (samorealizacji i szczęścia w miłości), że świat przepełniają znaki wskazujące właściwą drogę postępowania i można nauczyć się je czytać, itd. Zresztą bzdury te najlepiej chyba tłumaczą sukces komercyjny Alchemika: ludzie lubują się w wierze w tego typu słodkie i wygodne kłamstewka. Osobom poszukującym w życiu motywacji do pracy nad sobą i swoim życiem poleciłbym raczej książki z zakresu rozwoju osobistego.

Ocena, jaką przyznaję powieści nie jest niższa tylko dlatego, że, cokolwiek by nie mówić, napisana jest przynajmniej z poszanowaniem zasad gramatyki. Przypadło mi też do gustu jej całkiem przewrotne zakończenie. Dobry człowiek z tego Coelho, poczciwa z niego dusza, ale niestety marny pisarz i raczej słaby myśliciel. W Alchemiku nie ma ni rozrywki, ni napięcia, ni prawdziwej mądrości.

Ocena: 3/10 (słaba).

***

Okładka: Drzewo Babel

Reklamy

4 komentarze do “Paulo Coelho – ”Alchemik”

  1. stanislawgorny

    Autora nie kojarzę a z tego co piszesz to i fabuła by mnie nie zainteresowała… Co prawda było i kilka książek sensacyjnych których czytanie mnie mordowało psychicznie, ale od powieści tego typu z zasady trzymam się z daleka… A ta trójka mówi więcej niż tysiąc słów.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  2. Seeker

    Przeczytałam kilka książek Coelho, próbując zrozumieć jego osławiony fenomen. I podobał mi się jedynie… „Alchemik” haha 😀 Czytałam go w szkole, kiedy był w spisie lektur. Może od tego czasu percepcja zmieniła mi się do tego stopnia, że teraz książkę też bym wyśmiała.

    Mało z niej pamiętam, ale z Twojej recenzji mogę wstępnie wywnioskować, dlaczego „Alchemik” mi się podobał: od czasów szkolnych mam swoistą obsesję na punkcie krajów arabskich. Pamiętam jeszcze, że ktoś zmienił się w niej w wiatr- to też mi się podobało. Taka scena z pogranicza snu 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  3. L.B.

    A mi się podobał ,,Alchemik” bardziej niż ,,Być jak płynąca rzeka”. Przeczytałam tylko te dwie jego autorstwa, raczej po więcej nie sięgnę, ale nie mówię nie.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s