Himalaje Głupoty

W mediach Internetowych (w telewizji pewnie zresztą też; nie wiem, bo nie oglądam) w kółko pojawia się temat tragicznej wyprawy na Nanga Parbat. Temat ten budzi w ludziach ogromne emocje; jedni bronią Mackiewicza, drudzy krytykują albo wręcz hejtują. Przyznam, że miałem nie zabierać głosu w tej sprawie; nie zależy mi ani trochę na dolewaniu oliwy do ognia. Potem zrozumiałem jednak, że temat nie dotyczy samego tragicznie zmarłego, że tak naprawdę chodzi o pewne bardzo istotne kwestie.Himalaje Głupoty (1)Niezwykle zaskoczyła mnie ilość osób, które w komentarzach pod artykułami o tej tragedii brały Mackiewicza w obronę. A już zupełnie nie dowierzałem, jak wiele osób przytaczało przy tym ”żelazny” w ich mniemaniu argument, że ”pasja to pasja, nie da się wytłumaczyć jej komuś, kto jej nie czuje”. Gdyby jeszcze pisali to młodzicy, byłbym zrozumiał, ale głosy takie pojawiały się także ze strony ludzi starszych ode mnie.

Na ryzyko utraty zdrowia lub śmierci pozwolić może sobie samotny wilk – ktoś, kto nie musi liczyć się z potrzebami żony i dzieci. Nie ma nic wzniosłego w decyzji odstawienia rodziny na bok na rzecz realizowania się w swej śmiertelnie niebezpiecznej pasji. Odpowiedzialny człowiek nie zostawia najbliższych, by bez ubezpieczenia i butli tlenowej włazić na ośmiotysięcznik. To kwestia priorytetów – czasami trzeba wybrać, czy chce się być ojcem i mężem, czy himalaistą; nie zawsze można pogodzić jedno z drugim.

W zdumienie wprawia mnie również fakt, że znaczna część Polaków śmierć Mackiewicza postrzega w sposób dość romantyczny. Przyznam, że jakaś część mnie również tak właśnie pojmuje to, co zaszło: oto mężczyzna, który do zdobycia góry podchodził siedmiokrotnie, wreszcie wspina się na jej szczyt, ale nawet nie dane jest mu go ujrzeć, gdyż ślepota śnieżna odbiera mu wzrok. Potem niedomaga, i musi pozostać tam, by skonać w samotności – sam na sam z miejscem, do którego w końcu udało mu się dotrzeć.

Ale to tylko złudny romantyzm. W ogóle nie wierzę w piękną śmierć. Śmierć to zawsze tragedia, ból, rozpacz. W rzeczywistości nie ma nic wzniosłego w ślepnięciu, w zamarzaniu żywcem, w załatwianiu się we własne gacie (podczas zgonu puszczają zwieracze). Tak samo nie ma nic wzniosłego w tym, że Mackiewicz nie zobaczy więcej swoich dzieci, a one – swojego ojca, ani w tym, że mógł żyć z nimi długo i szczęśliwie, ale nie będzie mu to dane.

Żal mi żony i dzieci Mackiewicza. Dobrze, że założono konto, na które chętni wpłacać mogą pieniądze, które zabezpieczą finansowo ich przyszłość. Szkoda jednak, że w podobny sposób nie organizuje się zbiórek dla każdego dziecka skrzywdzonego przez lekkomyślność rodzica (lub rodziców). Co z dziećmi osób, które przeszły na czerwonym świetle i zostały rozjechane przez samochód, albo tymi, których rodzice woleli przepijać pieniądze, niż kupować jedzenie? Dlaczego nie urządza się zbiórek by ratować ich przyszłość? Są mniej warte, bo ich rodzice wykańczają się w sposób mniej spektakularny?

Jakby się kto pytał: tak, łatwo mówić mi to wszystko z pozycji człowieka, który siedzi na wygodnym obrotowym fotelu przed komputerem, w ciepłym mieszkanku, a tuż obok ma pościelone, wygodne łóżko. A mam ten przywilej, że łatwo mi to mówić, bo nie zdurniałem na tyle, by ryzykować życiem dla tzw. samorealizacji. Mam dla kogo i dla czego żyć. I wiem, co jest w życiu naprawdę ważne: nie martwa, niegościnna skała, a uczucia żywych, bliskich mi ludzi.

***

Zdjęcie Nanga Parbat pochodzi ze strony Wikimedia Commons z wolnymi mediami.

Reklamy

12 komentarzy do “Himalaje Głupoty

  1. Seeker

    Podesłałam Twój tekst dwóm blogerkom, które regualrnie czytam. Nie w ramach prowokacji (obydwie kochają góry), tylko dlatego, że podoba mi się to, co napisałeś 🙂

    Największym problemem (oprócz samej śmierci) w tej całej tragicznej sytuacji (o której wiem tylko i wyłącznie z blogów) jest to, w jaki sposób ludzie się wypowiadają o człowieku w tak okropnej chwili. Każdy ma prawo do swojego zdania i Ty też swoje masz. Wyraziłeś je jednak w sposób kulturalny i anonimowy, cichutko i spokojnie na swoim blogu. Inni nie są niestety tak taktowni… Ja jestem rozdarta pomiędzy tym, czy Mackiewicz powinien był iść, czy zostać w domu z rodziną. Ale nie przyszłoby mi nawet do głowy, żeby go oceniać i agresywnie wszystkim dookoła prezentować swój jad.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  2. Aleksandra

    Jego żona zapewne wiedziała z kim się wiąże i z kim będzie miała dzieci, bo to nie jest tak, że himalaistą człowiek staje się z dnia na dzień. W większości przypadków trwa to latami, dlatego też zapewne była ona świadoma tego, że jej mąż może kiedyś z tych gór nie wrócić i zostawić ją samą z trójką dzieci. Dla mnie to wszystko jest zrozumiałe. Zrozumiałe jest to, że można coś bezgranicznie kochać i można za to zginąć. Ludzie robią różne rzeczy, a każdy z nas podchodzi do tego wszystkiego inaczej, ale nikt nie powinien mówić komuś w jaki sposób ma umierać. Jeżeli chodzi o zbiórkę to nie jest ona obowiązkowa. Popierasz, chcesz pomóc – dorzucasz cegiełkę, nie chcesz – nie bierzesz w tym udziału.

    Na świecie codziennie ktoś ginie, ale o jednych się mówi w mediach, a o innych nie tak jak było na przykład z katastrofą smoleńską, o której słyszymy do dziś dnia, w której zginęli przedstawiciele naszego kraju. O innych katastrofach lotniczych słyszy się przez chwilę.

    Mi najbardziej w tym wszystkim szkoda jest dzieci i jego najbliższych, bo mimo, że pewnie byli oni świadomi tego, że może on zginąć, to z pewnością nie byli na to przygotowani, bo nikt na czyjąś śmierć nie jest przygotowany. A my jako ludzie powinniśmy oddać mu należyty szacunek, tak jak w każdym przypadku, gdy umiera człowiek.

    Polubione przez 2 ludzi

    Odpowiedz
  3. Bagatelka

    Wpadłam tu z polecenia Seeker 🙂

    Też u siebie poruszyłam ten temat. Miałam nie pisać, przemilczeć sprawę i zająć się czymś innym. Ale czytając komentarze na różnych serwisach po prostu trafiał mnie szlag. Ile jadu sączyło się z tych niewinnych ‚dymków’, ile pseudo-eksperckich rozważań … To zdumiewające jak łatwo ocenia się innych, zupełnie ich nie znając.

    Wiesz, nie nam oceniać osobę Tomka. Wiedział na co się decyduje. Liczył się z tym, że może nie wrócić. Jego rodzina pewnie też zdawała sobie z tego sprawę, ale może w głowie przeważała myśl ‚wrócił 6 razy, to wróci i teraz’. Niestety, nie wyszło.
    Nie wiemy co czuje rodzina. Żal, złość, tęsknotę, smutek czy może malutką radość, że jednak mu się udało? To już zostanie ich tajemnicą.

    My jedynie możemy o nim (i innych ofiarach gór) pamiętać i okazać im szacunek.

    Opisałeś wszystko bardzo taktownie – a to rzadkie w ostatnich dniach.

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    Odpowiedz
  4. stanislawgorny

    Może to nie ładnie zabrzmi, ale dla mnie ryzykowanie życia to skrajna głupota, a gdy ma się jeszcze rodzinę to już zwykły debilizm… Rozumiem potrzebę adrenaliny, rozumiem pasje, marzenia, ale wszystko powinno mieć swoją granicę. Ten człowiek wspinając się miał świadomość jaka jest skala niebezpieczeństwa, wiedział że może nie wrócić a mimo to poszedł… Sam wybrał śmierć i tego marzeniami usprawiedliwić nie można… Życie to nie jest gra,że gdy spadniesz i się zabijesz to zaczniesz od nowa, mamy je tylko jedno, dlatego nie rozumiem ludzi którzy celowo je narażają…

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  5. Syljens

    ,,…czasami trzeba wybrać, czy chce się być ojcem i mężem, czy himalaistą; nie zawsze można pogodzić jedno z drugim.” Zupełnie się z tobą zgadzam. Do tej pory stałam na pozycji zwanej „pasja jest pasją”, lecz pod wpływem twojej wypowiedzi zmieniłam nieco zdanie. Pasja ponad życie – oczywiście, ale dla „samotnych wilków”.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  6. Agnieszka Moitrot

    Wiesz, ciesze sie, że mogłam przeczytać To, co napisałeś. A to dlatego, że zgadzam się z Toba w całej rozciągłości. Niestety w całej tej historii nie widze krzty romantyzmu, za to mnóstwo nieodpowiedzialności i braku rozsądku. Jeden z argumentów, że żona wiedziała, kogo bierze za męża odpada, bo nawet jeśli tak, to przede wszystkim są dzieci, a te z pewnością chciałyby mieć tatę może nie wspinającego się po niebezpiecznych górach, ale za to żywego. Kiedyś widziałam reportaż o zapaleńcu, który zgłosił się jako ochotnik do podróży w jedną stronę… w kosmos. Tak sobie, żeby zobaczyć wszystko z góry. i przeżyc cos, czego nie przeżył nikt inny. No i teraz czeka na zaproszenie aż jego marzenie sie spełni.Wie, że rozstanie sie z rodziną na zawsze, ale jego Marzenie jest większe od rozsądku.
    Pozdrowienia serdeczne

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  7. Alex.

    W całej tej sprawie boli mnie jeszcze jedno: polska mentalność. Nagle okazuje się, że każdy Polak jest znawcą wspinaczek wysokogórskich i wie co należałoby zrobić by uniknąć tej sytuacji. Myślę, że nie do nas należy ocenianie technicznego przygotowania do tej wyprawy, a także samej akcji ratunkowej, jednak w zupełności zgadzam się z Tobą, jeśli chodzi o rozsądek, którego tu z pewnością zabrakło. I nie w trakcie samego wejścia na szczyt, ale w trakcie planowania tej wyprawy. Nie potrafię wyobrazić sobie jak wielkie zaparcie musi mieć człowiek w osiąganiu swoich celów zapominając przy tym o rzeczach najważniejszych, realnych, które są w okół niego. Ale tego też nie chcę oceniać. Ostatnio czytałam wywiad z Elisabeth Revol- i to dla mnie kolejny szok. Kobieta ledwo uszła z życiem, ma odmrożone palce, które być może straci, a z całą stanowczością jest w stanie powiedzieć, że wróci w góry i będzie kontynuować swoje wyprawy. Może nam, prostym ludziom nie jest dane zrozumieć tej pasji i szalonej miłości, jaką ci ludzie żywią względem gór. Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  8. swiechna

    Przyznam, że na moment ukryłam swój własny post na blogu, gdy zobaczyłam ten wysyp miłośników cudzych dzieci oraz wspaniałych, rozważnych rodziców, oddanych partnerów i odpowiedzialnych braci, synów i wnuków. Kiedy chodzi się ulicami, gdy chodzi się do pracy, człowiek zastanawia się, gdzie oni się podziali i dopiero śmierć takiego Mackiewicza pozwala im się ujawnić. Mogą w końcu napisać, jacy są wspaniali. Uważam, że to wprost cudowne :-).

    Polubienie

    Odpowiedz
  9. malykot

    Cóż, nic więcej tu dodać nie mogę, jak najbardziej zgadzam się z powyższymi komentarzami oraz Twoim postem. Jeśli człowiek decyduje się na rodzinę, a więc na opiekę nad drugim człowiekiem, to pasja czy nie pasja, musi wziąć odpowiedzialność za bliskich. Mackiewicz zdobył szczyt, ale głupoty. Choć oczywiście nie życzyłabym mu nigdy takiego losu.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  10. I'm Groot

    Zawsze lubiłam adrenaline.. Ale kiedyś w moim życiu zaczęłam się bać. Może to nie strach, ale raczej świadomość tego, że jest ktoś potrzebuje mojej pomocy i jeśli coś mi sie stanie to zostanie całkiem sam… Ktoś kto jest odemnie zależny w 90%. I Twój wpis mi to uświadomił, że w pewnym momencie zaczęłam wolniej jeździć autem i motorem. Adrenalina kiedyś była dla mnie jak tlen, teraz ciężej oddychać, ale mam się dobrze 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s