Stephen King – ”TO”

Stephen King - ''TO''Amerykańskim miasteczkiem Derry wstrząsa seria brutalnych morderstw. Organy ścigania są wobec nich bezradne. I nic dziwnego – tylko grupa ludzi, których lata temu łączyła przyjaźń, wie, że za zbrodniami stoi pradawne, nadnaturalne Zło. Ponieważ w czasach dzieciństwa pokonali je i dali sobie słowo, że jeśli znów zaatakuje, powrócą, by je unicestwić – spotykają się po raz kolejny.

Z głównymi bohaterami spotykamy się w dwóch przedziałach czasowych: w jednym z nich są jeszcze dziećmi, w drugim już dorosłymi ludźmi. Chociaż obydwa realia nieustannie przeplatają się ze sobą, przejścia pomiędzy nimi są płynne i w żadnym wypadku nie wywołują u czytelnika skonfundowania. Pod względem formy powieść stanowi wręcz majstersztyk.

Spotkałem się z opiniami, jakoby ”TO” było książką przegadaną. Nie zgodzę się z tym; sielankowe opisy małomiasteczkowego życia oraz liczne rozmowy, które prowadzą ze sobą bohaterowie, służą przecież konstruowaniu fikcyjnej rzeczywistości, uwiarygodnianiu jej. Im dłużej i umiejętniej budowany jest realizm świata i napięcie, tym łatwiej czytelnikowi przyjąć punkt kulminacyjny w postaci zdarzeń stojących w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem – a zatem przestraszyć go. A ”TO” straszy, i to najbardziej wydarzeniami rozgrywającymi się w biały dzień (mój ulubiony epizod to spacer Bena nad zamarzniętą rzekę w mroźne, ale słoneczne popołudnie).

King nigdy wcześniej (ani nigdy później) nie stworzył w swej powieści małomiasteczkowej aury w sposób tak perfekcyjny. Derry posiada kilkusetletnią, niesamowitą historię, swe demony i miejsca, którym dla własnego bezpieczeństwa lepiej nie przyglądać się z bliska. Wszystko to skrywa pod przykrywką codzienności, pod osadem miliona drobnych spraw, którymi żyją zwyczajni ludzie. Muszę zresztą powiedzieć, że choć powieść znakomicie sprawdza się jako horror, jest to dla mnie przede wszystkim przygodowa historia o przyjaźni i dorastaniu – a więc powolnym opuszczaniu błogiej krainy dzieciństwa ramię w ramię z tymi, na których można polegać i nie polec. Czytelnik, któremu podobała się nowela pt. ”Ciało” ze zbioru ”Cztery Pory Roku”, powinien być nią zachwycony.

Zachwyca plejada postaci powieści – ich różnorodność, głębia psychologiczna, ich autentyzm. Od samego początku do samego końca zależało mi na nich, trzymałem kciuki za ich zmagania ze złem i zepsutymi do szpiku kości rówieśnikami. Muszę również dodać, że silnie utożsamiałem się z nimi – zarówno z ich wersjami nastoletnimi, jak i dorosłymi.

”TO” jest w moim odczuciu książką właściwie pozbawioną wad. Jeśli jednak miałbym się do czegoś przyczepić, to jest w niej jeden wątek, który wydał mi się nie tyle nawet niesmaczny (choć to również), co po prostu absolutnie zbędny i zupełnie dziwny. Nie chcę zdradzać za dużo, ale jeśli dotrzecie do końca książki, z pewnością będziecie wiedzieli, o czym mówię. Mimo wszystko, nie widzę najmniejszego powodu, dla którego miałby on rzutować w jakikolwiek sposób na ocenie końcowej książki.

King w pełni udźwignął gigantyczny koncept powieści: ”TO” jest arcydziełem rozrywkowej prozy fabularnej i najlepszą powieścią amerykańskiego pisarza w ogóle (a także jedną z najdłuższych – liczy sobie ponad tysiąc sto stron). Czytając ją czułem się tak, jakbym naprawdę był w fikcyjnym Derry, a po skończeniu jej przez tydzień nie potrafiłem odnaleźć się w rzeczywistości. Tęskniłem za tym miejscem zupełnie tak, jak tęskni się za krainą dzieciństwa pełnego przygód i czasu, który zdawał się upływać w niemej obietnicy, że nigdy nie popędzi lata naprzód.

Ocena: 10/10 (arcydzieło).

***

Okładka: Wydawnictwo Albatros.

Reklamy

7 komentarzy do “Stephen King – ”TO”

  1. L.B.

    Ta okładka niesamowicie przyciąga wzrok. Już gdzieś ją widziałam. Kinga nie czytałam, więc się nie wypowiadam specjalnie w jego kwestiach. Siostra ostatnio ,,Lśnienie” przeczytała, no i podobało jej się. Namawiała mnie, ale jakoś nie jestem przekonana i na razie trwam w nieczytaniu Kinga.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  2. Seeker

    To pokaźne czytadło to faktycznie przygoda. A King pokazał się w nim od swojej najlepszej psychoanalitycznej strony. Dlatego książka może nie przeraża klasycznymi wizjami grozy, ale buduje strach pod skórą czytelnika i w głębi jego serca- jak koszmar.

    Ekranizacja to żart. Jak w ogóle można wpaść na pomysł zekranizowania 1300-u stron książki? Z tego nawet serial wyszedłby za długi. Gdybym nie czytała wcześniej książki, to w filmie bym się chyba nie połapała. Cały film głośno narzekałam, aż w końcu mąż kazał mi zamknąć dziób haha 😀

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  3. stanislawgorny

    Ja od soboty czytam „Skazani na Shawshank”, film był świetny, książka jak na razie trzyma poziom. Co prawda ściągnięte z netu,bo choć jestem zwolennikiem papierowych wydań to obecnie środków na papier brak. Jak skończę to poszukam tej którą zrecenzowałeś.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  4. stanislawgorny

    A tak jeszcze odnośnie Kinga, ty pewnie wiesz,ale Twoi czytelnicy już nie koniecznie,że również jego żona i synowie piszą książki. I jeśli się nie mylę,to w 2017 roku Stephen wydał jedną napisaną wspólnie ze swoim synem… Ale to tak na marginesie. Trzym się.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  5. niebieskatrufla

    Recenzja jest niesamowita ! Bardzo dobrze napisana, przejrzysta, czytelna. Kocham twórczość Stephena Kinga, jednak do tej książki nie mogę się przekonać. Zaczynałam ją już chyba ze dwa razy i za każdym razem zatrzymywałam się na stronie 300-400… Może w końcu w wolnej chwili się przemogę.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s