Bezbożne Boże Narodzenie

Bezbożne Boże Narodzenie (3)Jestem ateistą i obchodzę święta Bożego Narodzenia. Tak. Już czuję kamienie sypiące się we mnie ze strony wierzących i nie wierzących, już słyszę pogwizdywania i buczenie, joby nawet (od katolików przede wszystkim; bo nie dość, że bezbożnik, to jeszcze i hipokryta). Ale spokojnie. Już wyjaśniam.

Przez kilka lat swojego ateistycznego życia opuszczałem domowników na czas kolacji wigilijnej i wychodziłem w tym czasie na spacer. Z czasem stwierdziłem, że to głupie. No bo co? Inni sobie siedzą w ciepłym domu i pałaszują smakowitości, z dymiących talerzy unoszą się na cały dom zapachy, a ja mam w tym czasie robić coś innego tylko dlatego, że nie wierzę w boga?

Żaden z elementów Bożego Narodzenia, w których uczestniczę, nie posiada w sobie czysto chrześcijańskiego pierwiastka duchowego: te święta to misz-masz pogańskich zwyczajów. Najwięcej czerpie z Rzymskich Saturnaliów, obchodzonych od 17 do 24 grudnia w starożytnym Rzymie. Było to święto obchodzone na cześć boga rolnictwa i czasu, Saturna. To stąd pochodzi zwyczaj obdarowywania się prezentami, ucztowania oraz ubierania choinki (Rzymianie stroili drzewka iglaste, które z uwagi naBezbożne Boże Narodzenie (1) to, że były wiecznie zielone, stanowiły symbol siły Saturna). Data narodzin Jezusa jest zaś czysto symboliczna, i podejrzanie odpowiada dacie narodzin Mitry – bóstwa solarnego czczonego przez Persów na 2 tysiące lat przed jego narodzinami. 

Ale obchodzący Boże Narodzenie katolicy nie kłopoczą się tym. Tak samo i ja nie kłopoczę się historyjką dzieciątka urodzonego w stajence, i w ogóle wymiarem religijnym świąt. Spotykamy się z rodziną przy wigilijnym stole z różnych powodów: oni, bo wierzą, ja, bo cenię świąteczną aurę i lubię się nażreć, a i nie widzę sensownego powodu, żeby w tym czasie włóczyć się po dworze albo siedzieć w pokoju obok. Ot, i to wszystko.

Czy jestem hipokrytą? Nie. Sprzeniewierzyłbym się swoim ideałom i poglądom dopiero wtedy, gdybym poszedł do kościoła (na ślub i pogrzeb pójdę, bo tego wymaga kultura; poza nimi uczyniłbym to dopiero z pistoletem przyłożonym do skroni ). Ale nie chodzę tam, nie modlę się też przy stole (tego zwyczaju w mojej rodzinie nigdy zresztą nie było), zaś opłatek to tylko nijaki w smaku płatek chlebowy, nic poza tym (fakt ten konstatuję z wielką radością co roku).

Tak przy okazji: nie widzę nic złego w obchodzeniu Halloween przez katolików. To przecież tylko zabawa, a nie igranie z diabłem, jak chcieliby wmówić swojej trzodzie nawiedzeni pasterze. Przecież ani dzieci chodzące od domu do domu po cukierki, ani ludzie wystawiający przed dom lampiony z dyni, nie wierzą w historyjkę o złym Jack o’ Lanternie, którego nie chciano ani w raju, ani w piekle, i dlatego skazano go na wieczną wędrówkę po ziemskim padole. Na tej samej zasadzie ja obchodzę Boże Narodzenie. Chętnie obchodziłbym także Halloween.

Bezbożne Boże Narodzenie (2)Jest jeszcze jedna rzecz, za którą kocham święta: wspaniale zachlewa się wtedy ryja. Najlepiej. Nie ma to jak walić domowej roboty cytrynówkę w półmroku pokoju rozjaśnionego tylko kolorowymi światełkami choinki. No nie róbmy z tego tajemnicy: Polacy naprawdę lubią się ubzdryngolić. Poza tym, światełek nigdy dość, a po procentach podwajają swoją ilość. No i to żarcie: kapusta wigilijna, krokiety i pierogi z kapustą i grzybami, łazanki, a kto je mięso, to i ryby. O, tak.

***

Obrazki pochodzą ze strony Pixabay z darmowymi grafikami.

Reklamy

10 komentarzy do “Bezbożne Boże Narodzenie

  1. Tata Szymona

    Pięknie oddałeś sens całych świąt – przynajmniej według mnie. Po pierwsze, już dawno zostały totalnie skomercjalizowane… Czekać tylko, aż zaczniemy brać kredyty na drogie podchoinkowe prezenty… Właśnie chodzi o to by się spotkać, pojeść potraw, których nie jemy na co dzień, napić się, spotkać z rodziną która przyjeżdża z daleka. Nie trzeba”wierzyć” by tak radośnie i rodzinnie spędzić święta :-).

    Polubione przez 2 ludzi

    Odpowiedz
  2. ampH

    Tak po prawdzie w obecnych czasach ciężko uciec od BN wykorzystując jakiekolwiek inne sposoby niż ten, o którym wspomniałeś. 🙂 Tylko właśnie z drugiej strony… Po co? Okres przedświąteczny to już od wielu lat wyścig szuczurów – kto więcej kupi, kto droższe prezenty wręczy i kto więcej jedzenia wyrzuci do kosza. Biorąc pod uwagę, że całe społeczeństwo łącznie z samym Kościołem daje się ponieść tej fali, to nawet podczas samotnego spaceru w wigilijny wieczór człowiek nie pozbędzie się tego… „klimatu” (?) wszędobylskiego.

    Sam się nauczyłem z tym żyć, chociaż bardzo nie lubię tej wszechobecnej hipokryzji – z jednej strony jedno z większych świąt chrześcijańskich, a z drugiej każdy by drugiemu oko wyłupił z zazdrości albo złości. Staram się BN traktować po prostu jako parę dni dodatkowego wolnego, podczas którego (jeśli będzie mi to dane), mogę poświęcić nieco więcej czasu na swoje własne sprawy lub po prostu niezobowiązująco się ze znajomymi wieczorem spotkać. Co prawda zawsze wychodzi tak, że jak wracam do pracy to się cieszę, że odpocznę wreszcie (a niby powinno być trochę odwrotnie), ale jednak czasem uda się coś własnego wydziubać.

    A spróbuj kiedyś podczas Pasterki podejść do dowolnego kościoła na odległość mniejszą niż dwadzieścia metrów – upijesz się samymi oparami alkoholu, które biją z każdej świątynii w tę szczególną Mszę. 😀 A jak się postarasz to może nawet uda Ci się komuś uratować zdrowie łapiąc go, kiedy ten znający umiar w jedzeniu i piciu człowiek będzie się przewracał wychodząc. Niestety taki jest współczesny, paskudny obraz tej – skądinąd mającej niezwykły klimat nawet dla osób niewierzacych – uroczystości kościelnej.

    Polubione przez 2 ludzi

    Odpowiedz
  3. Bluesowa Dziewczyna

    Eh… Też Cię wzięło na poruszanie „tych” świątecznych tematów. Kiedy się zastanawiam, to w moim obrazie ateisty kiedyś też jawiła się osoba, która nie „powinna” uczestniczyć w takich obrządkach jak Wigilia, czy śniadanie wielkanocne… Ale dziś wiem, że radykalizm bardziej tylko odpycha od siebie ludzi niż ich zbliża i na dłuższą metę-nie ma sensu. Dziwi mnie tylko, że do kościoła poszedłbyś z pistoletem przystawionym do skronii. Przecież tam nie biją… A co do poglądów… Myślę sobie, „wysłuchaj wszystkich, a zrób po swojemu.”

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  4. stanislawgorny

    Jesteś ateistą i dobrym,wartościowym i mądrym człowiekiem-mogę dać Ci to na piśmie,po tym jak mi pomogłeś. A co do świąt,to nawet nie chcę w tym roku o nich myśleć,nie mam powodów do świętowania,mam naściąganych trochę filmów,kilka flaszek też na święta już czeka,będę siedział,oglądał,popijał i starał się nie myśleć,bo moje myśli od kilku dni cierpią. A tobie życzę by te dni były radością i miłymi chwilami.

    Polubione przez 2 ludzi

    Odpowiedz
  5. zapiskijoanny30

    Powiem krótko, z perspektywy osoby wierzącej, co można łatwo wychwycić podczytując moje posty: ubolewam, bo macie dużo racji. Zaskoczeni? :). No cóż…. nie da się zaprzeczyć, że gonimy za prezentami po supermerketach zapominając, że prawdziwym prezentem jest oczekiwany Jezus, urodzony w ubogiej stajence, pośród bydląt.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  6. zapiskijoanny30

    Urwało mi, więc spróbuję dokończyć: ok, jesteś sobie ateistą, ja osobą wierzącą. Możemy porzucać sobie argumentami, by „udowodnić” sobie i innym : „to ja mam racje, a ty jesteś poganin i bezbożnik”. Ale nie zamierzam tego robić z co najmniej kilku powodów: jednym z nich jest fakt, że sporo katolików mnie w tym wyręcza na różnych blogach czy forach, prawda? Bycie ateistą, jak sam się określać – nie czyni Cię gorszym człowiekiem. Masz rozum, moralny kręgosłup. Jesteś wierny wyznawanym przez siebie wartościom, podobnie zresztą jak ja. Jestem osobą, która zawsze szuka w innych tego, co łączy, nie tego co dzieli. I bardzo cenię w drugim człowieku szczerość., odwagę w mówieniu tego, co się myśli. Za to ukłony i mój wielki szacunek. Dla mnie BN to okazja, by stawać się lepszym człowiekiem, kochać, dawać siebie, być z innymi i dla innych. Wigilijne potrawy, choinka, prezenty…to dla mnie miły dodatek, piękna otoczka, ale nie istota. 🙂 Pozdrawiam cię serdecznie, czytelniku -ateisto 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    Odpowiedz
  7. Pojedyncza

    Zgadzam się z Tobą i autorami poprzednich komentarzy. Myślę, że dla większości ludzi Boże Narodzenie to czas rodzinny, to tradycyjne żarełko, ozdoby i wystrój, wolne w pracy i tak dalej i tak dalej… a Bóg został chyba tylko w nazwie. (Oczywiście wiem, że nie dla wszystkich. Ale nawet ci wierzący często przyznają, że BN jest dla nich ważniejsze niż Wielkanoc, a zgodnie z KK powinno być przecież odwrotnie. Ale właśnie cała ta otoczka…)
    Hipokryzją jest dla mnie np. branie ślubu kościelnego przez ateistów. Tego nie ogarniam. Ale pałaszowanie pierogów przy świecącej choince? Co w tym niby złego? 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    Odpowiedz
  8. Alex.

    Wiesz, myślę że trafiłeś tym wpisem w samo sedno. Ja jestem osobą wierzącą, w głębi duszy mam poczucie że ktoś nade mną czuwa. Nie chodzę jednak do kościoła, jakoś nie mogę się przekonać do tych wszystkich katolickich obrzędów, nie uznaję władzy kościelnej, a także spowiedzi, która dla mnie jest nic nie warta. Mam wrażenie, że większość ludzi, w tym katolików właśnie tak jak przedstawiłeś rozumie święta- jako okazję do napełnienia żołądków pierogami z kapustą i dużą ilością alkoholu. Ci ludzie nawet nie mają czasu iść do kościoła, pomodlić się, zastanowić, bo cały ten świąteczny czas spędzają w kolejkach w marketach i w kuchni przy przygotowaniu tego jedzenia. Ale masz rację, święta to czasem jedyna okazja żeby usiąść przy jednym stole z rodziną, gdyby nie wigilia to większość współczesnych rodzin może nie miałaby okazji ze sobą porozmawiać.
    Pozdrawiam i będę śledzić dalej 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    Odpowiedz
  9. Seeker

    Rozważania na temat bezbożności świąt możnaby zacząć od samego faktu, że Jezus wcale nie prosił o uświęcanie jego narodzin… I tu właściwie cała ta szopka leży w gruzach. Aczkolwiek 😉 obchodzenie świąt jest elementem tworzącym tradycję i kulturę i za to je lubię: za wyjątkowe potrawy, choinkę z pięknymi ozdobami, starannie zapakowane prezenty i pasterkę o północy.

    Dla mnie osobiście święta już dawno stały się jedynie dniami wolnymi od pracy i wypełnionymi rodzinnie spędzonym czasem, wyżerką i alkoholem. Może nie cytrynówką, ale ajerkoniaku nie odmawiam 🙂

    Polubienie

    Odpowiedz
  10. malykot

    Od wielu lat Boże Narodzenie jest dla mnie wyłącznie komercją. Rodzina, która przy każdej możliwej okazji obgaduje siebie nawzajem, spotyka się przy wspólnym stole udając, że żywią do siebie sympatię. Wszystko sztuczne i pozorowane. A po świętach każdy wraca do normalności i znów „ta ciotka jest skretyniała”, „a ten wujek ma nierówno pod sufitem”. Nienawidzę świąt.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s