Stephen King – ”Bastion”

Stephen King - ''Bastion''Z tajnego laboratorium wydostaje się na świat wirus super grypy, który media nazwą Kapitanem Tripsem. Choroba nim wywołana niemal z dnia na dzień zabija 99 procent ludzkości. Ci, którym wrodzona odporność genetyczna pozwoliła na przeżycie, zaczynają doświadczać niezwykłych snów. Nieznane, potężne siły oferują im możliwość opowiedzenia się po jednej z dwóch przeciwstawnych stron odradzającego się świata i wskazują kierunek, w którym powinni podążać.

Jak można się tego spodziewać po rozmiarach książki (1160 stron), przedstawia losy całej masy postaci i jest wielowątkowa. Zaczyna się od rozdziałów których bohaterami są pojedyncze osoby bądź ich pary, które z czasem łączą się w większe grupy, a w końcu – społeczności. Śledzenie, jak świat podnosi się małymi krokami z gruzów, z grobu właściwie, i organizuje się na nowo, jest fascynujące. Mimo wszystko, King nie do końca podołał powziętemu rozmachowi, monumentalność powieści trochę go przygniotła. Kilka wątków, które rozwijały się przez dłuższy czas i wydawały się istotne dla fabuły, zostało zakończone w sposób krzywdząco banalny. A tym, co zawiodło zupełnie, jest zakończenie historii – poza tym, że tak gigantyczna powieść najzwyczajniej w świecie zasługuje na bardziej wyrafinowane rozwiązanie, jest ono zupełnie nieprawdopodobne. Nie sposób wyrazić słowami niesmaku, który po sobie pozostawiło. W swoim czytelniczym życiu nie zetknąłem się dotychczas z czymś tak fatalnym.

Zupełnie nie przypadł mi do gustu pomysł splecenia losów dwóch bardzo specyficznych postaci – głuchoniemego Nicka oraz opóźnionego w rozwoju Jamesa. Rozdziały, na których ci dwaj usiłowali porozumieć się ze sobą, wlekły się niemiłosiernie, zaś ich perypetie komunikacyjne były dla mnie bardzo uciążliwe. Nie polubiłem zresztą żadnej z pozytywnych postaci w tej historii – od samego początku irytowały mnie i wprost nie mogłem doczekać się, aż przydarzy im się coś złego (choć w żadnym wypadku nie mogę odmówić im psychologicznej głębi, doceniam również klasę, z jaką King przedstawił ich wewnętrzne przemiany). Moją sympatię wzbudziły za to czarne charaktery – zakompleksiony i toczony zazdrością Harold, schizofrenik-piroman Śmieciarz, oraz zuchwały Dzieciak.

Najmocniejszym punktem ”Bastionu” jest oczywiście apokaliptyczny klimat. Przedstawienie świata, który z dnia na dzień, z tętniącego życiem przeistoczył się w przytłaczającą wyludnieniem i ciszą nekropolię, jest niezwykle sugestywne. Ukazana wszechobecność śmierci, bezużyteczność pieniądza, ogólnodostępność i darmowość wszelkich dóbr materialnych, a także ludzka samotność i dążenie do odbudowy cywilizacji przekłada się na obraz unikatowy w świecie literatury popularnej.

”Bastion” nie jest rasowym horrorem. Poza motywami grozy posiada również liczne wątki sensacyjne, romantyczne, fantastyczne, a nawet obyczajowe. Przyznam, że w moim odczuciu powieść obyłaby się znakomicie bez motywów paranormalnych, a nawet, że na lepsze wyszłoby jej, gdyby była ich pozbawiona całkiem. Ludzka natura posiada strony mroczniejsze niż wszystko, co jest w stanie wyśnić ludzka wyobraźnia – a w sytuacjach kryzysowych strony te ujawniają się najmocniej. Postać Harolda jest na to dowodem najlepszym, gdyż przeraża dużo bardziej niż diaboliczny Randall Flagg.

Przez wielu fanów Stephena Kinga ”Bastion” uchodzi za jego najlepszą powieść. Ośmielę się z tym nie zgodzić. Z pewnością jest to jeden z jego najbardziej charakterystycznych utworów, i nie sposób przejść wobec niego obojętnie. Posiada wiele dużych wad, ale i wiele ogromnych zalet. Kończąc lekturę powieści, zostałem sam na sam z myślami o morderczych wirusach hodowanych w tajnych laboratoriach, i rozbudzoną straszliwą świadomością tego, jak krucha jest nasza cywilizacja i jak niewiele potrzeba, by obrócić ją w proch. A także tego, czy ludzkość potrafiłaby skorzystać z danej jej drugiej szansy, oraz czy rzeczywiście trzeba jej totalnej zagłady, by przywrócić do życia zagubione w materialnej wygodzie wartości.

Ocena: 8/10 (rewelacyjna).

***

Okładka: Albatros.

Reklamy

9 komentarzy do “Stephen King – ”Bastion”

  1. stanislawgorny

    Cześć.Sorry że Ci zawracam głowę,ale jesteś bardziej oblatany w temacie,więc spytam: który wiget odpowiada za funkcję odpowiada za OBSERWOWANIE? Chodzi mi o konkretną ang. nazwę… Z góry wielkie dzięki.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  2. stanislawgorny

    Co do książek Kinga,to nie bez wstydu przyznam,że żadnej na półce nie posiadam,ale dziedziczę bibliotekę po rodzicach i głównie z niej korzystam… Ale film „Zielona mila” kręcony na motywach jego książki jest w pierwszej trójce moich ulubionych,więc warto sięgać po jego książki. Ale na razie mam kryzys i nie wzbogacę swojej biblioteki o nowe tytuły… Pozdrawiam Cię serdecznie.

    Polubienie

    Odpowiedz
  3. Bluesowa Dziewczyna

    W okresie przedświątecznym, chciałam sobie kupć jedną z jego książek. Może nie tę najgrubszą. Wiele książek wtedy jest poprzecenianych i pojawiają się różne kuszące promocje, w końcu przedmioty te mogą i często uchodzą za potencjalny prezent. Jednak w tym roku stanęło na zgoła innym prezencie, o którym pewnie napisze tutaj, na blogu, gdyż sam w sobie będzie dużym wyzwaniem… ale to w swoim czasie. Hm, sama nie wiem, co czuję po przeczytaniu Twojej recenzji. Z jednej strony historie o wirusach hodowanych w laboratorium fascynują mnie, z drugiej wydają się właśnie nader banalne, jeśli chodzi o zakończenia. Kiedyś oglądałam pewien film, którego tytułu nie potrafię sobie teraz przypomnieć, właśnie o wszczepionym wirusie i historii mutanta,, który taki wirus stworzył. Było interesująco, niestety tylko podczas rozkręcania akcji, na zakończeniu się zawiodłam.
    Zostawiając tutaj pierwszy komentarz, nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Ci powodzenia w blogowaniu, co z resztą czynisz, bo patrząc na wyświetlenia to biją na głowę 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    Odpowiedz
  4. Tata Szymona

    Cóż, kilka książek i filmów Kinga ma za sobą, wiele było niezłych. Na „Bastion” kilka razy patrzyłem, ale jakoś nigdy nie miałem okazji sięgnąć. Generalnie w temacie post-apo lubię książki, które służą typowemu „odmóżdżeniu” – ot, historia która pokazuje walkę bohatera o przetrwanie, bez wielu wątków splecionych ze sobą, bez zmuszania do filozoficznych rozważań. Więc dzięki, wiem teraz, że raczej nie mam co sięgać po tą książkę.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  5. Vai Bewitched

    Czyli to jest pojedyncza powieść, nie żadna seria? Kurczę, takie apokaliptyczne klimaty to ja lubię, ale objętość książki trochę przeraża… No i wszystkie minusy, o których wspominasz – te też trochę odrzucają od tej pozycji.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s