Era Kaset Magnetofonowych

Era Kaset Magnetofonowych (1)Przyznam szczerze, że w dobie Internetu, YouTube’a, i cyfryzacji muzyki na co dzień nie myślę o tym, że jeszcze nie tak dawno temu najpopularniejszym jej nośnikiem były kasety magnetofonowe, zaś szczytem wygody – zasilany bateriami walkman. Kiedy jednak cofam się pamięcią półtorej dekady wstecz, jak żywy staje mi przed oczami widok taśmy obracającej się wesoło za plastykową szybką odtwarzacza, oraz poplątane kable słuchawek pchełek.

W czasach, kiedy chodziłem do podstawówki i gimnazjum, w moim miejscu zamieszkania mało kto miał dostęp do komputera i Internetu, zaś płyty CD i ich odtwarzacze, choć dość powszechne, dopiero wypierały królujące wcześniej niepodzielnie kasety i magnetofony. Jeśli ktoś z kumpli wszedł w posiadanie dobrej muzyki (nie ważne, czy nagranej na płycie, czy na kasecie) puszczał ją w obieg, by mogli nacieszyć się nią również inni. Płytki były przegrywane na kasety magnetofonowe – jeśli ktoś dysponował odpowiednim radioodtwarzaczem; ci, którzy go nie posiadali, zmuszeni byli prosić o pomoc kolegów.

Rzadko kiedy kupowaliśmy z kolegami fabrycznie czyste taśmy na potrzeby przegrywania płyt; najczęściej zgrywaliśmy je na kasety już zajęte innym materiałem.Era Kaset Magnetofonowych (3) Jak można się domyśleć, jakość takich nagrań była kiepska (a z czasem pogarszała się do fatalnej), ale wtedy nikt nie zwracał na to najmniejszej uwagi. Grało? Grało! – i więcej nie było trzeba! Problematyczne były za to inne rzeczy: pękająca taśma (kasetę trzeba było rozkręcić i skleić ją), żarłoczne, bo wciągające taśmę jak Włoch spaghetti magnetofony, szybko wyczerpujące się i drogie baterie do Walkmana (dla ich oszczędności taśmę przewijało się… ołówkiem – wkładając go w szpulkę i kręcąc nim), psujące się (bo słabej jakości) słuchawki, oraz trudność w zdobyciu ukochanej muzyki.

Oczywiście, wszystko to stanowiło przejaw piractwa muzycznego. Z perspektywy czasu jest mi wstyd, że zamiast nabyć muzykę w sposób legalny, kopiowałem ją, wtedy jednak nikt nie traktował tej kwestii poważnie. Byliśmy tylko bandą dzieciaków spragnionych muzyki, i takie postępowanie było dla nas po prostu (bardzo smutną) normą.

Mimo wszystko, były to dobre czasy dla muzyki – kto wie, czy pod pewnymi względami nie lepsze niż teraz? Ludzie wymieniali się nią osobiście, dyskutowali o niej twarzą w twarz (a nie anonimowo, na forach i na YouTube), a podania ustne jak żadne inne decydowały o popularności danych wykonawców i otaczały je legendą. Ile razy ktoś opowiadał mi o kasecie jakiegoś świetnego zespołu, której to kasety kiedyś gdzieś słuchał wraz z kumplem, obiecując jej wypożyczenie! Ile razy nie mogłem doprosić się o zwrot swojej taśmy, bądź bezskutecznie próbowałem ustalić, w czyich rękach aktualnie się znajduje! Nie zliczę też sytuacji, kiedy któryś z kumpli cytował mi jakiś utwór i pytał się, czy wiem ”kto to śpiewa”, lub kiedy sam zadawałem komuś to pytanie!

Era Kaset Magnetofonowych (2)W tamtych czasach dysponowałem radioodtwarzaczem, który umożliwiał mi przegrywanie na kasety muzyki z audycji radiowych. Bywało, że godzinami przesiadywałem przy sprzęcie wyczekując emisji piosenek, które wcześniej zasłyszane zawróciły mi w głowie. A ile było przy tym walki z szumami – przenoszenia odtwarzacza z miejsca na miejsce, manipulowania anteną, modlitw nawet! Jakby to było wczoraj pamiętam tego typu polowania na ”Complicated” Avril Lavigne, czy ”Without Me” Eminema. Uśmiecham się z sentymentem również na wspomnienie nocy, które zarwałem słuchając audycji ”Hip Hop Noc” w Radio Eska, czekając na możliwość nagrania utworów, które podbiły moje serce! A że rano trzeba było wstać do szkoły? A kto by się tym przejmował!

Czy dzisiejsza młodzież będzie mogła wspominać z takim sentymentem Ipody i smartfony? Wątpię. Muzyka przekazywana sobie z rąk do rąk – to jednak było coś!

***

Obrazki pochodzą ze strony Pixabay z darmowymi grafikami.

Reklamy

8 komentarzy do “Era Kaset Magnetofonowych

  1. ~Seeker

    Pamiętam nagrywanie piosenek z radia na kasety. Jaka to była radość, kiedy udało się je nagrać do samego końca, do ostatniej minuty bez przerywania „gadaniem” prezentera. Podpisywałam zapełnione z obu stron kasety listą piosenek. Czytając Twój tekst poczułam dosłownie tę lekkość i klikający odgłos trzymanej w ręku kasety 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  2. ~L.B.

    Na urodziny dostałam kasetę z piosenkami ulubionego wtedy zespołu. Mam ją do dziś, ale już nie słucham. Walkmana nie miałam. Miałam magnetofon. Cóż, były emocje. Teraz czasy się zmieniły, ale muzyka dalej jest ważna. Przynajmniej dla mnie.

    Polubienie

    Odpowiedz
  3. Stanisław Górny

    A ja nadal mam sporą kolekcję kaset i zakurzony magnetofon w szafie jest 🙂 Tyle że mam też muzę w telefonie,mp3 i necie, więc to wszystko nadal będzie się kurzyć 🙂 Co nie zmienia faktu że to fajna pamiątka z czasów młodości,kiedy na starym magnetofonie słuchało się w klubie w piwnicy Kalibra 44 popijając…. zresztą nie ważne co… 🙂 🙂 oj,bo się zaraz rozczulę! 🙂

    Polubienie

    Odpowiedz
  4. ~malykot

    U mnie w domu kasety pochowane są na strychu i kufrach, ale tak się składa, że ostatnio myślałam, czy nie wyciągnąć ich na wierzch i nie przesłuchać. Acz jest jeden zasadniczy problem – nie mamy już żadnego pozwalającego na to urządzenia. A szkoda, bo pewnie większość z nich to kawałek mojego dzieciństwa, którego nie pamiętam, moje siostry nagrywały siebie, mnie, rodziców, różne rozmowy, zabawy etc.

    Polubienie

    Odpowiedz
  5. ~Kasety to było coś!

    Kasety magnetofonowe to było całe moje dzieciństwo! Królowały one nawet do 2002 roku, i według mnie był to jeden z lepszych nośników muzyki (cyfrowa ostrość dźwięku z płyty jest zbyt sztuczna, w przeciwieństwie do ciepłej barwy dźwięku z kasety, podobnego do tego z winyli). Mój tata nagrywał mi wspaniałe piosenki, królujące wtedy w stacjach radiowych, oczywiście były nimi przeboje Italo Dance i nieznane większości w Polsce włoskie zespoły. Gdy miałam 2 lub 3 lata umiałam już korzystać z odtwarzacza do kaset w moim magnetofonie, i codziennie słuchałam muzyki z kaset. Dziś z nostalgią je wspominam i patrzę z wyższością na młodsze roczniki, które tego nie znają. Nie wiedzą, co stracili. Jestem rocznik 1996.
    O! A Eminem- Without me też miałam nagrane na jednej z kaset i bardzo lubiłam tego słuchać.

    Polubienie

    Odpowiedz
  6. Elissa

    To przewijanie kaset ołówkiem mnie rozczuliło! I spędzanie godzin przy radiu (radio ?) wyczekując ukochanej w danym momencie piosenki, która jak na złość nie chciała lecieć 😂😂 Ach to były czasy !

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s