Stanisław Lem – ”Pamiętnik Znaleziony w Wannie”

Stanisław Lem - ''Pamiętnik Znaleziony w Wannie''Niewiele jest powieści prawdziwie utrzymanych w duchu Kafkowskim; powieści z wirtuozerią portretujących człowieka sparaliżowanego wielkością przeciwstawnej mu Organizacji, przesyconych atmosferą grozy i tajemnicy. Wiele czasu czyhałem na wybitną książkę, której autor inspirowałby się dorobkiem literackim żydowskiego pisarza; nie przeszłoby mi jednak na myśl, że w tej materii uczeń mógłby przerosnąć mistrza – czego dokonał Lem pisząc ”Pamiętnik Znaleziony w Wannie”.

Akcja powieści rozgrywa się w ukrytym wewnątrz gór wojskowym molochu zwanym Nowym Pentagonem albo, bardziej potocznie, Gmachem. Główny bohater – bezimienny mężczyzna – pojawia się tam przydzielony do tajemniczej Misji. Niestety, zadanie, które ma do wykonania, okazuje się tak tajne, że nikt z przełożonych nie raczy poinformować go, na czym właściwie polega. W nadziei, że piekło niewiedzy to tylko specyficzna próba, jakiej dowództwo poddaje jego ducha walki, rusza w labirynt korytarzy na poszukiwanie wytycznych.

Opisy stanów wewnętrznych bohatera są bardzo przekonujące. Czytelnikowi niemal nachalnie narzucają się jego zagubienie, niepewność, poczucie beznadziei, bezgraniczna samotność, nieufność stopniowo urastająca do paranoicznej podejrzliwości wobec wszystkiego i wszystkich. Nie sposób nie współczuć mu, gdy usiłuje czegokolwiek dowiedzieć się i cokolwiek załatwić podróżując od pokoju do pokoju, ale wszędzie zastaje tylko więcej pomieszania z poplątaniem: podwójnych i potrójnych agentów, zagadkowe prowokacje i zgony, kamuflaże noszone nieraz z groteskową nonszalancją aż do całkowitego ich znoszenia, wielostopniowe szyfry. W Gmachu nic nie jest tym, czym wydaje się na pierwszy rzut zmęczonego oka, absurd goni absurd potykając się o własne nogi, a tajemnice pomnażają się wzajemnie i deformują jak ustawione naprzeciwko siebie krzywe zwierciadła. Z każdą przeczytaną stroną wydaje się coraz bardziej pewne, że Gmach postradał prawdę o samym sobie, że nikt, łącznie z samym dowództwem, nie wie już, jaki jest cel jego istnienia, a za pozornym ładem kryje się bezmiar chaosu. Gdy główny bohater zaczyna dostrzegać pewną prawidłowość, wydaje mu się tak potworna, że ma ochotę uciec przed nią w… No właśnie – w co? Czy rezydentowi Gmachu dana jest w ogóle jakaś alternatywa, a jeśli tak, to jaka, i czy mógłby zyskać cokolwiek realnego poddając się jej, czy też wolno mu jedynie zdecydować o wyborze urwiska, z którego wpadnie w jedną i tą samą czeluść?

Pierwsze skrzypce w tej posępnej symfonii udręki gra więc bezsilność człowieka wobec nieludzkiej potęgi urzędu. Instytucja, jako wytwór zbiorowej urzędniczej świadomości, zdaje się wiedzieć wszystko o wszystkich, a przy tym – jako iż akcja powieści dzieje się w jej obrębie – jest wszechobecna. Zyskuje tym samym status niemal bóstwa; bóstwa ludożerczego, należałoby dodać, bo karmiącego się życiem swych ludzkich wyznawców, poświęcających je w imię wiary w sens jej istnienia (oraz w imię wiary w istnienie Instrukcji Misji).

Jakby na tle tego wszystkiego odbywa się wykwintna rewia groteski i makabry (również w natężeniu, w którym ta ostatnia parodiuje samą siebie). Trup wprawdzie nie ściele się gęsto, ale odgłos upadających na podłogę bez życia ciał zdaje się głównemu bohaterowi odbijać szerokim, natarczywym echem w meandrycznych korytarzach Gmachu. Jemu, oraz czytelnikowi – i nikomu poza nimi, bowiem w rzeczywistości ”Gmachowicze” pozbawieni są prywatności i życia osobistego, a ich zbiurokratyzowane do cna żywoty odgórnie skazane są na koniec pozbawiony wszelkiej doniosłości – koniec mający wymiar czystej formalności. Szczególnie druzgocące wrażenie wywiera wizyta bohatera w ponurej bibliotece, kontemplacja której oddaje się wpatrzony w starą czaszkę, tragifarsa z otyłym urzędnikiem, czy demonstracje deszyfrowania treści na fragmencie arcydzieła literatury.

”Pamiętnik Znaleziony w Wannie” stanowi koronny dowód na wielkość Lema jako stylisty językowego. Język jest precyzyjny i klarowny, a przy tym okraszony kunsztownym słownictwem, miejscami – bezbłędnie poetycki, tu i ówdzie pobłyskują też misternie wkomponowane gry słów.

Dodatkowego smaczku dodaje powieści niezwykły, fikcyjny wstęp, stylizowany na owoc dalekiej przyszłości. Czytelnik dowiaduje się z niego, że w czasach nam współczesnych doszło na Ziemi do katastrofy zwanej papyrolizą – gwałtownego zmurszenia papieru na wskutek działania kosmicznego czynnika. W kataklizmie tym przepadł niemal cały informacyjny dorobek ludzkości, tytułowy pamiętnik stanowi zaś jedyne papierowe świadectwo tamtych czasów.

”Pamiętnik Znaleziony w Wannie” ukazuje horror człowieka wkręconego w bezduszne tryby biurokratycznego pandemonium: chwilę, kiedy dostaje się w nie, proces jego powolnego, ale diabolicznie precyzyjnego przemiału, wreszcie: efekt końcowy – bezsilną, zdehumanizowaną papkę podrygującą w pragnieniu natychmiastowej utylizacji. Posiada jednak również drugie, a nawet trzecie dno; dostrzec można w niej także opowieść o człowieku bezskutecznie usiłującym odczytać sens swego bytowania z miriadów treści, dających się zresztą zinterpretować rozmaicie: dosłownie lub symbolicznie. Główny bohater nie robi wszak niczego, poza poszukiwaniem celu swej Misji, wyższej racji dla której został wybrany spośród miliardów innych ludzi, ale nawet od swoich przełożonych (stanowią oczywisty odpowiednik duchowych mentorów) nie dowiaduje się właściwie niczego konkretnego. Bez trudu można ujrzeć w ”Pamiętniku Znalezionym w Wannie” również podszytą satyrą krytykę totalitaryzmu.

Powieść zawiera w sobie też pewien niezwykły myk: największym szpiegiem Nowego Pentagonu jest sam czytelnik, który posiada wgląd absolutny w świat przeżyć wewnętrznych zagubionego w nim człowieka. A jest to psychiczna wiwisekcja tak drobiazgowa, że zahaczająca o szpiegowanie czyjejś skołatanej duszy przez ziejącą w jego ciele śmiertelną ranę.

Ocena: 10/10 (arcydzieło).

***

Okładka: Agora S.A.

Reklamy

3 komentarze do “Stanisław Lem – ”Pamiętnik Znaleziony w Wannie”

  1. ~L.B.

    Nie miałam okazji przeczytać nic autorstwa Lema, więc też trudno mi się wypowiadać. Mogę polegać jedynie na Twojej recenzji. Sama z tego, co pamiętam chciałam przeczytać ,,Solaris”, ale była trudno dostępna ta książka i potem o niej zapomniałam.

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s