Pierwsza Porażka

Od chwili, kiedy rozesłałem po wydawnictwach swoją pierwszą powieść, minęły już prawie 4 miesiące. Ponieważ przez ten czas żadne z nich nie okazało zainteresowania wydaniem książki, mogę powiedzieć z całkowitą niemal pewnością, iż rzecz nie ujrzy światła dziennego. Zaliczyłem więc swoją pierwszą pisarską porażkę. Ale jeszcze nie klęskę.Pierwsza Porażka (1)Z około 30 wydawnictw, które otrzymały mój utwór na skrzynki mailowe, bezpośredniej odmowy udzieliło mi tylko 6. Żadne z nich nie wdawało się w szczegóły swej decyzji – czemu zresztą z uwagi na ogromny zalew propozycji nie ma co się dziwić. Reszta wydawców zwyczajnie przemilczała moją powieść, na co też byłem przygotowany; większość z nich zamieściła na swojej stronie Internetowej informacje, że kontaktują się z autorem tylko w przypadku zainteresowania jego utworem.

Czy wynika z tego niezbicie, że pierwsza moja powieść bardziej niż do czytania nadaje się do tego, by napalić nią w piecu? Tak. Zdarzało się oczywiście, że wszyscy wydawcy całymi latami odrzucali, jak jeden mąż, naprawdę dobre książki, ale nie mam ochoty mydlić sobie oczu naiwnymi marzeniami, że moja pierwsza powieść jest utworem tego typu.

Pierwsze bezpośrednie odmowy stanowiły dla mnie dość bolesne przeżycie. Nie, żeby były pełne miażdżącej krytyki – jak już pisałem, były to maile z suchą informacją; po prostu ciężko człowiekowi przejść do porządku dziennego nad faktem, że jego praca nie spotkała się z uznaniem. Najtrudniej przełknąłem odmowę od 2 wydawnictw, których profil sprzyjał wydaniu mojego utworu; wraz z nimi naszły mnie chwile zwątpienia w sens tego, co robię. Mój stosunek do odmów znacznie złagodniał już miesiąc później, kiedy ”puściłem w ruch” drugą powieść. Wiedziałem bowiem, iż jest znacznie lepsza, i to z nią wiązać zacząłem nadzieje na sukces. Na pierwszej, w zasadzie, położyłem już krzyżyk.

Praca nad rzeczoną powieścią zajęła mi około pół roku. Nie jest to szmat czasu, ale też nie jest to chwilka. Mimo wszystko, w żadnym wypadku nie uważam tego czasu za stracony – przedsięwzięcie to stało się dla mnie źródłem bezcennych życiowych lekcji, i jego porażkę traktuję jako coś w rodzaju chrztu bojowego. Zresztą, nie ma co się przejmować także z innego powodu: powieść już w założeniu nie miała być niczym więcej, niż po prostu dobrym czytadłem.

Jedno z wydawnictw, do których wysłałem swoją pierwszą powieść, okazało się być oficyną wydającą książki przy współfinansowaniu ze strony autora (tzw. Vanity Press). Otrzymałem z jego strony taką propozycję (wraz z kilkoma pochlebnymi słowami na temat utworu), ale podziękowałem. Moim zdaniem jeśli książka nie jest na tyle dobra, by któryś wydawca zechciał uwierzyć w nią i zainwestować – nie jest dobra. Poza tym wydawnictwa typu Vanity Press słyną ze złej jakości redakcji i korekty, toteż oddać im swe literackie dziecko na wychowanie mógłby tylko twórca bardzo niekompetentny (takich zresztą nie brakuje).

Podsumowując: nie jestem ani specjalnie zaskoczony, ani zbytnio zawiedziony obrotem, jaki przybrała sprawa mojej pierwszej powieści. W pewnym sensie nawet smakuje mi ta porażka – chociaż może dlatego, że wciąż jeszcze traktuję ją zaledwie jako przystawkę przed głównym daniem, którym widzę sukces. Oczywiście, może być i tak, że jestem zbytnim optymistą, i nigdy nie dorobię się czytelników poza blogosferą. Czas, jak zawsze, pokaże, co i jak.

***

Obrazek pochodzi ze strony Pixabay z darmowymi grafikami.

Reklamy

7 komentarzy do “Pierwsza Porażka

  1. Seeker

    Najważniejsze, że się nie poddajesz. Pamiętam tekst z okresu, w którym wysyłałeś swoje powieści do wydawnictw. Pisałeś, że jeśli poniesiesz porażkę, to zaprzestaniesz pisać. Na szczęście powyższy tekst udowadnia, że nie tracisz ducha walki 🙂

    Czy pisząc swoje powieści korzystasz z pomocy? Robisz np jakieś kursy pisarskie itp? To mogłaby być opłacająca się w przyszłości inwestycja! 🙂

    Cały czas trzymam kciuki i już się nawet przyzwyczaiłam do pisania na klawiaturze bez nich 😛

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  2. ~Herne

    „Harry’ego Pottera” też ponoć wszyscy odrzucali 😉
    Ale, ale… Tak jak sam piszesz – masz czytelników bloga. Zakładam, że nie jestem jedyną z nich ciekawą tej powieści, na której już położyłeś krzyżyk? To co, powieść w odcinkach na blogu? 🙂 (Piszę tu jak najbardziej serio!)

    I również trzymam kciuki za powieść drugą i wszystkie kolejne 🙂

    Polubienie

    Odpowiedz
  3. Kami

    Trzymam za ciebie kciuki aby z tą pierwszą jak i oczywiście z drugą książką wszystko potoczyło się po twojej myśli. Ale i tak uważam, że nie warto się poddawać i walcz do końca. W końcu ktoś ciebie doceni.
    Pozdrawiam i zapraszam

    Polubienie

    Odpowiedz
  4. ~Pojedyncza

    Jak zapewne sam dobrze wiesz, książki można wydawać na własny lub częściowo na własny koszt. Wbrew pozorom nie jest to takie złe rozwiązanie – zaistniejesz na rynku, sprawdzisz się, no i masz z głowy prezenty na Święta dla całej rodziny 😉 Ale oczywiście jeśli czujesz, że stać Cię na więcej, to pisz dalej i nie poddawaj się, może w końcu uda się tak, jak sobie wymarzyłeś. Powodzenia!

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s